niedziela, 16 września 2018

Siedzący miś i zdjęcie grupowe

I znów robiłam misie. Tym razem siedzące. Misie, to oczywiście nie nowość, ponieważ wykonywałam je wiele razy w różnych kolorach. Teraz wybór padł na szary i brudny róż.

Udało mi się w ostatnim czasie zrobić zdjęcie grupowe. Poniżej prezentuję szydełkową drużynę.
Wprawdzie już kilku druhów poszło w swoją stronę, ale część z nich jest jeszcze przy mnie :)
Pokochałam robienie maskotek. Szydełkowanie zaczynałam od podkładek i szydełkowych bucików. Potem doszły czapeczki. A w końcu pojawił się jeden mały, koślawy miś. I tak to się zaczęło :))




Pamiętacie sweter na drutach, który robiłam dla siostry? O ten. On wciąż nie został ukończony. Miał być gotowy na wiosnę, a wszystko wskazuje na to, że będzie skończony na jesieni. Wróciłam do niego i w końcu prace posuwają się na przód. Jakoś tak się złożyło, że w ciągu tych ostatnich miesięcy nie miałam czasu na druty. Ciągle pracę przerywały mi szydełkowe maskotki robione na "już". Na szczęście siostra wyraziła zgodę na opóźnienia, więc w pewien sposób jestem rozgrzeszona :)) A swoją drogą, to po miesiącach szydełkowania, przyjemnie jest wziąć druty do ręki.

Miłej niedzieli i słonecznego tygodnia :))

niedziela, 2 września 2018

Śmietankowy miś

Misie to takie maskotki, które mogę tworzyć w ilościach hurtowych. Może ma to związek z dzieciństwem. Urodziłam się na początku lat osiemdziesiątych, kiedy w telewizji królował Miś Uszatek i Miś Coralgol, których uwielbiałam. Codziennie czekałam na na Dobranockę i spotkanie z animowanymi bohaterami. W tamtych czasach bajka, to był prawdziwy rarytas. Dawkowany co wieczór o określonej godzinie. Jeśli mnie pamięć nie myli, to większość dzieci grzecznie siadała przed telewizorami w okolicach godziny 19. W związku z brakiem wszelkich pożeraczy czasu (komputer, tablet, telefon itp.) zazwyczaj po bajce szło się grzecznie spać. Myślę, że dzieci urodzone w latach osiemdziesiątych i wcześniej były wyjątkowo wyspane :)))

Oczywiście pluszowym przyjacielem był również miś. Mały, znoszony, wytarty, ale najbardziej kochany na świecie. Tym większy był żal, kiedy podczas przeprowadzki miś po prostu zaginął i do dziś nie został odnaleziony. Dla 6-letniej dziewczynki była to wielka strata. Żaden kolejny miś nigdy nie zapełnił pustki po tym pierwszym. Do dziś, kiedy o nim myślę, to żałuję, że nigdy się nie odnalazł. Została jedynie pamiątka w postaci czarno-białych fotografii, ponieważ do zdjęć najczęściej pozowałam z misiem. Dzięki temu jego obraz został zachowany.

Miś w kolorze śmietankowym powstał na zamówienie. Taką maskotkę już robiłam z włóczki akrylowej - tutaj. Tym razem użyłam włóczki bawełniano-akrylowej czyli YarnArt Jeans, kolor 05.
Poprzedni mierzył około 20cm przy użyciu szydełka 3,0. Przy tworzeniu śmietankowego misia pracowałam szydełkiem 2,5 i wysokość misia wyniosła ok. 18cm. Wzór amigurumi.today


A lato na szczęście nas nie opuszcza. Wciąż jest przyjemnie ciepło.
I oby tak było, jak najdłużej.

Słonecznego tygodnia :))