niedziela, 30 maja 2021

Chusty na drutach

Bardzo polubiłam dzierganie chust. A to głównie dzięki temu, że odkryłam Kokonki. Lubię tę mnogość kolorów znajdujących się w jednym motku. I gdy robię rząd za rzędem, to z niecierpliwością wyczekuję zmiany koloru kolejnej niteczki. I pomimo tego, że podobają mi się chusty robione szydełkiem, to sama do takich projektów wybieram druty. Wydaje mi się, że w chuście wykonanej na drutach ładniej widać przejścia kolorystyczne. Zrobienie chusty na drutach trwa znaczniej dłużej niż tej szydełkowej. Ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Spokojnie przerabiam oczko za oczkiem.

Na pierwszy zdjęciu moje najnowsze odkrycie. Kokonek w kolorach roku 2021 czyli żółtym i szarym z dodatkiem koloru kremowego.
Chusta będzie zrobiona z samych oczek prawych na drutach 3,5.
Kokonek Merino 659 (50% wełna merynos, 50% akryl), 1200m/340g (4 nitki)

Tutaj już prawie gotowa chusta z Kokonka szaro-różowo-brzoskwiniowego. Oczka prawe, oczka lewe oraz dwa rodzaje wzorów. Zmiana co 20 rzędów. Wykonuję ją na drutach 3,0.

Kokonek Classic A455 (50% bawełna 50% akryl), 1000m/200g (3 nitki). Dokupiłam jeszcze 250g szarego na wykończenie, ale raczej nie zużyję całości.
Niestety to zdjęcie nie oddaje prawdziwych kolorów. Tutaj kolory wyglądają na zimne. W rzeczywistości są przyjemnie ciepłe.


Na razie przetestowałam tylko kokonki od Kokonki Motki Ombre. Widziałam także podobne motki z YarnArt Flowers. I chyba kupię na próbę jeden i zobaczę, jaka chusta z niego wyjdzie. Zwłaszcza, że w tym przypadku muszę ograniczyć się tylko do 1000 metrów, bo tylko taką długość motków znalazłam.

Wielkimi krokami zbliża się mój urlop.

Ostatni raz wyjeżdżałam w 2019 roku. I teraz za niecały miesiąc ponownie wyruszę w podróż. Nareszcie.

Zmiana otoczenia, klimatu dobrze mi zrobi :)

niedziela, 23 maja 2021

Zakładki do książek piórka

Piórka oglądałam wielokrotnie i ciągle obiecywałam sobie tylko, że je zrobię. Aż w końcu nadszedł ten moment. I są :) Moje zakładki do książek w kształcie piór. Chociaż mogłabym się pokusić również o stwierdzenie, że są one także dość mocno podobne do liści. 
Ale po internetach krążą jako piórka, więc niech nimi zostaną.




Materiał: włóczka Drops You 7
Szydełko: 3,0

Uwielbiam szydełko pod każdą postacią, ale w ciągu ostatnich lat, tak skupiłam się na tworzeniu maskotek, że normalnie robienie zabawek przestało być dla mnie przyjemnością. Może za dużo, może za bardzo chciałam. Nie wiem w sumie czy to dobry pomysł pisać o tym na blogu, który został stworzony z pasji do rękodzieła. Ale chyba każdy z nas ma w życiu takie chwile, że normalnie czuje, że się wypala. I tak właśnie stało się w moim przypadku. Nie mam na razie serca do tworzenia maskotek. 
To, co już zrobiłam i chwilowo siedzi w pudłach, wystawiłam na sprzedaż. Część natomiast zostawiam - będzie na prezenty :)
 
Ale za to obecnie z wielką przyjemnością sięgam po szydełko, aby zrobić serwetki, podkładki, chusty czy zakładki do książek. Bardzo często też siadam do robienia na drutach. Praca z drutami, to taka mega relaksacja, kiedy spokojnie przerabiam oczko za oczkiem.
No i szyję. A właściwie wciąż się uczę szycia :)
Poniżej przedstawiam kuloty z wykroju od Ultramaszyny. Nadal nie doczekały się zdjęcia na ludziu, więc na razie rozłożone na płasko. Poniżej również zbliżenie na górę tyłu i przodu. Moje pierwsze spodnie z prawdziwego zdarzenia :)


      

niedziela, 25 kwietnia 2021

Szydełkowa mandala

Uwielbiam szydełkowe mandale. Tworzenie ich daje możliwość łączenia wielu kolorów. Każde okrążenie może mieć inną barwę. Dodatkowe plusy z ich wykonywania to: relaks, poprawa koncentracji, wyciszenie i oczywiście rozwijanie wyobraźni.
Mandale pierwotnie były wykonywane tylko w Indiach i przybierały wtedy formę rysunków. 
Obecnie wykonuje się je na całym świecie. Dużą popularność zyskały wśród osób szydełkujących. W sieci możemy znaleźć niezliczone ilości mandali wykonanych szydełkiem.
W buddyzmie i hinduizmie mandale są symbolem wszechświata. Wykorzystuje się je w różnego rodzaju rytuałach, które pomagają w kształtowaniu naszej wewnętrznej duchowości.

To tyle ciekawostek :)

Oto moja mandala. W bieli i różach. Często przyjmuje się, że mandala jest obrazem naszego wnętrza i nas samych. Tak na nią patrzę i nie wiem, jak na jej podstawie siebie zinterpretować :)
Kolory trochę przekłamane :(



Materiał: włóczka Drops You 7 - bawełna 50g/170m - kolory: 14,01,15,13
Szydełko: 3,0
Rozmiar: średnica 17cm

Ostatnio sporo szyję. Wyciągnęłam wszystkie maszyny na wierzch i teraz nie mam już wymówek, że coś jest schowane i za każdym razem, aby cokolwiek uszyć muszę wszystko wyjmować. To mnie głównie powstrzymywało przed porządnym szyciem. I tak: w zeszłym tygodniu uszyłam spodnie kuloty, a wczoraj skroiłam sobie materiał na narzutkę i dziś będę zszywać. Efektami pochwalę się w kolejnych postach.

Wiosna w tym roku przyszła wyjątkowo rozłoszczona. Rzuca zimnem, wiatrem, deszczem, a nawet śniegiem. Mam nadzieję, że się w końcu uspokoi :)))

sobota, 3 kwietnia 2021

Wszystkiego dobrego!

Kolejne Święta spędzane w pandemii.
Rok temu myślałam, że to tylko chwila, że ten cały wirus szybko odpuści i wrócimy do normalnego życia.
Niestety tak się nie stało i nadal jesteśmy praktycznie w tym samym miejscu, co w kwietniu zeszłego roku.

Życzę sobie i Wam, aby były to już ostatnie Święta spędzane w cieniu koronawirusa.


Zdrowia, radości i przyjemnego odpoczynku.
Spokojnych Świąt Wielkiej Nocy!



niedziela, 28 marca 2021

Przędzenia ciąg dalszy

Wrzeciono moim przyjacielem jest :)
Już miałam dać sobie spokój z przędzeniem, kiedy przyszło do mnie wrzeciono zamówione wieki temu na Aliexpress. Zupełnie o nim zapomniałam i moje próby cały czas przeprowadzałam na wrzecionie Kromskich. I szło różnie. Nitki nadal nie były takie, jak chciałam. A mnie zależy na cieniutkich niteczkach.
Nowe wrzeciono okazało się strzałem w dziesiątkę. Zresztą, spójrzcie na poniższe zdjęcie. To już prawie jest to, czego chciałam. Nitka jest ładna, równa i w miarę cienka.


Przędzenie jest tak wciągające, że ciężko się oderwać. Cały czas jest jeden tekst w głowie: "jeszcze tylko jedno pasmo" i tak człowiek budzi się około wieczora :)

Ostatnio stwierdziłam, że czas najwyższy skupić się na czymś innym. I tak powoli odchodzę od tworzenia szydełkowych zabawek. Zrobiłam ich już tyle w swoim życiu, że mam ochotę na coś innego. 
Ciągnie mnie bardzo do drutów, przędzenia, jakichś szydełkowych zakładek, serwetek itp.
Do czegoś, czego dawno nie robiłam, bo tak skupiłam się na tworzeniu zabawek, że zapomniałam o tym, iż szydełko daje także dużo innych możliwości. I zamierzam w tą stronę je wykorzystać :)

niedziela, 14 marca 2021

Króliczek w spodenkach

Dziś na szybko, bo skarpetki czekają na dokończenie.
Obiecałam sobie, że nie dopadnie mnie syndrom drugiej skarpetki i muszę ją jak najszybciej zrobić. Wprawdzie odstęp pomiędzy jedną, a drugą wynosi kilka tygodni, więc delikatne objawy już były :)
Ale wczoraj wieczorem chwyciłam druty i dziś już jestem w połowie pięty. Do wieczora druga skarpetka będzie gotowa.

Na zdjęciu moja ostatnia zabawkowa praca. Czyli mały króliczek.
Ciało z wzoru, a spodnie to już mój własny układ półsłupków i łańcuszka.



Materiał: YarnArt Jeans kol. 05, Drops You 9 kol. 103,110
Szydełko: 2,5
Wysokość: ok. 20 cm
Wzór: ciało samyelininorguleri

Nauka przędzenia wciąż trwa. Idzie to dość wolno, ale jeszcze się nie poddaję. Jednak w moich marzeniach, co jakiś czas, pojawia się obraz kołowrotka :))))

Trzymajcie się ciepło :))

niedziela, 28 lutego 2021

Przędzenie na wrzecionie

Zamarzyła mi się własna nitka. Uprzędzona i barwiona przeze mnie. 
Ale, aby taką nitkę mieć, to najpierw trzeba nauczyć się prząść. 
Pierwsze o czym pomyślałam, to był kołowrotek. Ale niestety nie posiadam tyle miejsca, aby takie urządzenie sobie postawić i tak naprawdę nie wiedziałam czy przędzenie jest dla mnie. A zakup kołowrotka, czy to drewnianego czy też elektrycznego, to dość spory wydatek.
Dlatego postanowiłam kupić wrzeciono. Wybór w Polsce jest żaden. Naszukałam się porządnie i jedyne wrzeciono jakie znalazłam, to wyprodukowane przez Kromskich. Dostępne tylko w jednym sklepie Hobby-Wełna. Zamówiłam. Do tego dokupiłam resztki czesanek merino na Allegro do nauki. 
I tak sobie teraz powolutku kręcę :) Chciałabym nauczyć się tworzyć cieniutkie niteczki, które potem skręcałabym razem. A na razie to wychodzi mi raz grubiej, raz cieniej. W cały świat :)
Zresztą, na zdjęciu moje pierwsze próby.


To zaledwie 660cm nitki...
Jak sobie tak oglądałam filmiki na YouTubie, to po prostu jestem pod wrażeniem, jak niektóre kobiety sprawnie i szybko przędą na wrzecionie. Myślałam, że takie niteczki można stworzyć tylko na kołowrotku.

Poszukując inspiracji muzycznych z tematem przędzenia, natrafiłam na przepiękną interpretację "Prząśniczek" Jana Czeczota. Muzyka - to po prostu bajka.