niedziela, 20 maja 2018

Mały szydełkowy lisek

W końcu udało mi się go pozszywać. Leżał biedak od kilku dni w częściach. Ale dziś rano zlitowałam się nad nim i poskładałam w jedną całość :)
Liska zrobiłam z włóczki YarnArt Jeans. Większość na pewno ją zna. Natomiast dla mnie jest to zupełna nowość. Przy okazji ostatniego zamówienia w e-dziewiarce stwierdziłam, że czas najwyższy ja przetestować. I teraz to tylko żałuję, że tak późno i że tylko trzy moteczki kupiłam. Bardzo przyjemna w użytkowaniu. Nie rozwarstwia się, nie skrzypi pod szydełkiem i jest bardziej miękka niż czysty akryl.
Lisek wykonany na podstawie opisu po rosyjsku. Musiałam nagimnastykować się odrobinę, aby wszystko dobrze przetłumaczyć. Przy okazji przypomniałam sobie trochę język. Uczyłam się go przez 4 lata w liceum. Nawet maturę ustną zdawałam z rosyjskiego. Przez lata nieużywania niestety znajomość języka zanika. Na szczęście nie zapomniałam liter. I prawdziwą przyjemność sprawiało mi czytanie tego opisu po rosyjsku :) Coś jednak w głowie zostaje.



Materiał: włóczka akrylowo-bawełniana (YarnArt Jeans)
Szydełko: 2,5
Wzór: world-hmade.ru

Robótkowo dużo się dzieje. Mam kilka zamówień do zrealizowania. Między innymi jedno bardzo duże, bo aż na 30 sztuk koszyków szydełkowych. Mam nadzieję, że moje nadgarstki to wytrzymają :)

Na szczęście poprawiła się pogoda.
Prawie przez cały tydzień lało nieprzerwanie. Było brzydko, szaro i wyjątkowo depresyjnie.
A dziś piękne słońce. I ciepło.
Jak dla mnie to taka aura mogłaby być przez cały rok.

Dużo słońca życzę :)))