środa, 24 stycznia 2018

Włóczkowe zakupy i manekin

Wiem, że mało mnie tu ostatnio, ale jak tylko styczeń się skończy, to wracam na dobre z nowymi pracami.
Jakiś czas temu obiecałam sobie, że nie będę kupowała włóczek dopóki nie wykorzystam starych. Pewnie wiele z Was też ma takie postanowienia :)) I czy u Was też kończy się tak, jak na zdjęciu poniżej :))
Ale jak to bywa. Postanowienia swoje, a pokusa nie do pohamowania, swoje. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy wzbogaciłam się o taki oto zapas.


Zielona włóczka na środku (Lana Gatto Sugar) to 100% trzcina cukrowa. Kupiłam ją z ciekawości, ponieważ nie mam w swoich zbiorach motków z trzciny cukrowej. Biorąc do ręki to zielone cudo byłam bardzo zaskoczona. Nigdy dotąd nie trzymałam w rękach tak przyjemnego materiału. Delikatna, miękka z lekkim połyskiem. Co tu dużo opisywać. Trzeba ją po prostu dotknąć i samemu przekonać się jakie wspaniałe to włókno.

Oto mój pomocnik. Mam nadzieję, że będzie godnie prezentował tworzone przeze mnie ubranka, ponieważ teraz znajdzie się ich u mnie więcej. A to wszystko z miłości do drutów....
Manekin (chyba muszę mu nadać jakieś imię :))) ma około 60cm długości. Głowa, rączki i nóżki są ruchome.


Przepraszam za jakość zdjęć. Pora nocna i sztuczne światło zrobiły swoje.

A teraz wracam do drutów :))

16 komentarzy:

  1. Oooo a ja dzisiaj o Tobie myslalam :)) Chyba Cie myslami sciagnelam :)) Wloczki Nieesamowity i jakie kolorki Miooodzio dla Misiow :))) A lala noo to bedzie strojnisia hihi :)) Moze Zuzia ?? :)) Suuper ,ze sie odezwalas :))Pozdrawiam Cie cieplutko :))) Buziaki :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście bardzo dobrze Cię rozumiem, bo mam tak samo z zakupem wloczek ;)) Ale przecież fajnie mieć pod ręką duuuuzy wybór ;)) Twój zestaw super, kolory świetne, to do dzieła! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak dawno drutowałam że mam nadzieję iż kiedyś do nich powrócę. Drutowania uczyłam się kiedyś sama mając jakieś 16 lat, w wielu 19 lat zrobiłam kilka swetrów :) a później doszły inne pasje i tak wyszło, że druty poszły w kąt ale nie zapomniałam ściegów :)
    Włóczki piękne. Turkus i seledyn - bajka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha.znamy to,znamy :))
    Nie miałam jeszcze przyjemności z włóczką o takim składzie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Uważam, że dopóki motki nie wyskakują z lodówki to jeszcze nie jest tak źle :D. Bardzo zaciekawiłaś mnie tą trzciną cukrową, może być fajna. Pozdrawiam.
    P.S. Mój manekin ma na imię Mania :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne zakupy! Wełna z trzczciny cukrowej? No cóż człowiek całe życie się uczy;-)
    Fajny manekin:-) Pozdrawiam cieplutko:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. O, niezłe zbiory ;))). Ja przerzuciłam się na materiały. Teraz na półkach upycham materiały, żeby oka nie drażniły, a włóczki i kordonki wystawiłam do wora za drzwi, żeby je dobrze widzieć i pamiętać, że więcej już niczego nie muszę kupować. A swoją drogą, to lubię mieć zapasy, bo jak mi przyjdzie ochota na jakiś projekt, to nie muszę czekać na dostawę, tylko sięgam do zapasów i dziergam. Buziaczki :)).

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę przyznać, że ja jeszcze trwam w takim postanowieniu. Jednak kończy mi się zapas białych kordonków więc chyba już nie długo złamię swoje postanowienie. Mam za to spory zapas beżowych, ale oprócz białych zamówię pewnie też kolorowe. Czasami trzeba pozwolić sobie na małe grzeszki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajne i udane zakupy :) Na pewno się przyda taki duży zapas !
    Manekin super !!!
    Pozdrawiam ciepło :))

    OdpowiedzUsuń
  10. podziwiam zakupy:)
    jedno z moich postanowień to brak zakupów i u mnie to działa, choć bywa ciężko i czasami ręce świerzbią żeby coś kupić;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow, niesamowite zakupy, jestem pod wrażeniem, ciekawe na ile wystarczy :D A pomocnik przeuroczy ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiedziałam, że istnieje włóczka z trzciny cukrowej :) zakupy super - mięciutkie i kolorowe :)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  13. Takich zakupów to tylko pozazdrościć. Ciekawe jak ta trzcinowa włóczka będzie zachowywać się po praniu. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń