niedziela, 31 grudnia 2017

Spełnienia marzeń w Nowym Roku!



Poza tradycyjnymi życzeniami czyli zdrowia, szczęścia, pomyślności (to wszystko bardzo ważne!) :))
chciałabym życzyć Tobie i mnie tego, aby ten Nowy Rok był bardzo kreatywny.
Żeby w naszych głowach wciąż kiełkowały nowe pomysły.
I czasu. Dużo czasu na ich realizację.
Wyjątkowego tworzenia w 2018 roku!!!

sobota, 30 grudnia 2017

Malutkie woreczki

Mało mnie tutaj ostatnio, ale to tylko dlatego, że mocno zadrutowana jestem. Dziergam, dziergam i jeszcze raz dziergam z Angory De Luxe. Z drutami spędzam każdą wolną chwilę. Niestety przez to intensywne drutowanie zaczyna o sobie przypominać mój prawy nadgarstek. To na razie tylko sygnały ostrzegawcze, więc zapobiegam dalszemu rozwojowi maścią. Mam nadzieję, że pomoże.

Wczoraj na szybko uszyłam kilka woreczków. W związku z tym, że do takich prac nie potrzeba wiele materiału, to wykorzystałam małe kawałki, które zostały mi z poprzednich prac (a właściwie testów, bo to moje szycie, to takie bardzo początkujące jest jeszcze).
Do środka zostaną włożone łuski karpia z wigilii. 31 grudnia należy je umieścić w portfelu, aby przyniosły pomyślność finansową przez cały rok. Podaruję je bliskim.


I to jest ostatnia praca w 2017 roku.

Dzisiejszy dzień trochę poświęcę na sprawy kuchenne. Nowy Rok będziemy witali u mojej siostry, więc zobowiązałam się do zrobienia ciasta i sałatki. Jak mnie porwie kucharzenie, to może wykonam coś jeszcze :))

Miłego dnia :)))

wtorek, 12 grudnia 2017

Bałwanki szydełkowe

To taka mała odskocznia od drutów, które pokochałam ostatnio miłością wielką. Nic innego nie robię w wolnych chwilach tylko siedzę i dziergam. I w trakcie jednej pracy już myślę o następnej :))
Szydełka nie porzucę, ale na razie mam wielki romans z drutami :))

Bałwanki powstały na potrzeby okiennej aranżacji. Wyłożyłam zeszłoroczne ozdoby i czegoś mi po prostu brakowało. Przestawiałam, układałam i wciąż było nie tak.
Poszperałam zatem troszkę w internecie i wykonałam dwa bałwanki o wysokości ok. 11cm.




Materiał: włóczka akrylowa
Szydełko: 3,0
Wzór: pasart

U mnie dzisiaj ciepła jesień.
Niestety ponura i szara.
Dobrze, że dom już prawie świąteczny. Wprowadza pozytywny, ciepły nastrój.
Wieczór zapowiada się przyjemnie.
Kocyk, herbatka, film i druty :)))

niedziela, 3 grudnia 2017

Czas... gdyby można było go dodziergać......

Wciąż mi go brakuje. Na wszystko. Nie wiem czy może jestem źle zorganizowana czy po prostu zbyt wiele biorę na siebie. Od kilku tygodni mam wrażenie, że ten czas gdzieś mi zwyczajnie ucieka. I wciąż mam wrażenie, że z czymś nie zdążę.
Obiecałam sobie jednak, że od nowego roku muszę to wszystko skorygować. Jeszcze nie mam pomysłu na to, jak lepiej zorganizować sobie czas. Może będę robiła raz na miesiąc listę z tym, co mam zrobić. I dopóki nie zrealizuję wyznaczonych zadań, to nie będę zaczynać kolejnych.
Pomijam oczywiście ogrom pracy w pracy. Czasem po przyjściu do domu jestem tak zmęczona, że nie mam ochoty nawet palcem ruszyć. I jak słyszę teksty: "Jak Ty możesz być zmęczona siedzeniem za biurkiem", to mam ochotę czymś rzucić... Ale to już chyba temat na całkiem osobny post.

Ozdób świątecznych w tym roku zrobiłam niewiele. Reniferek i parę gwiazdek.
Testowy sweterek na drutach zrobiłam do połowy. Po pierwsze dlatego, że skończyła mi się włóczka, a po drugie stwierdziłam, że skoro mam problemy z czasem, to nie ma sensu bawić w testy.
I rozpoczęłam walkę z oryginałem.
Poniżej testowa szarość.


Oryginał robię z Angory de Luxe. Pierwszy raz pracuję z tą włóczką. Jest mocno kosmata, co powoduje, że praca z nią nie jest płynna, ponieważ co jakiś czas te włoski w pewien sposób się sczepiają, tak, że trzeba je delikatnie rozerwać drutem.
Sama dzianina jednak wygląda bardzo ładnie i jest dość miękka. Oczka wychodzą równiutko, a kosmatość tylko nadaje uroku całości.
Z tej włóczki powstała również czapeczka. Poniżej tylko fragment robótki, ponieważ cały komplet zaprezentuję, gdy skończę sweterek.


Moja siostra, gdy zobaczyła jeszcze niedokończony sweterek, to zapragnęła mieć taki w swoim rozmiarze. I w piątek otrzymałam paczkę z włóczkami na ten cel. Realizacja na pewno w przyszłym roku.
Nigdy nie robiłam tak dużego ubrania na drutach. Sweter ma być długi, tak do połowy uda.

Ostatnio otrzymałam suszoną miętę. Zaparzyłam w szklance i pod światło wyszedł fajny obrazek. Zobaczcie sami :))


U mnie zima. Śnieg daje więcej światła i pięknie wygląda na drzewach. I to koniec plusów.
Byle do wiosny!