niedziela, 21 maja 2017

Kolejna czapka

Czapek ciąg dalszy. To już przedostatnia, która zostanie spakowana do paczki na cele charytatywne. Jeszcze jedna jest w trakcie tworzenia. Ta ostatnia będzie na drutach. No chyba, że wystarczy mi czasu i uda mi się wykonać jeszcze jedną, bo zostało mi trochę białej włóczki, która idealnie nadawałaby się na małą czapkę.
A dziś maleńka czapeczka z kwiatkiem. Wykonana na szydełku. Dorobiłam do niej ten kwiatuszek, bo bez żadnego dodatku wydawała mi się dość smutna.


Poza szydełkiem i drutami, to trochę czasu zajmuje mi maszyna do szycia. A dokładnie nauka szycia. Na razie nie porywam się na większe formy, ale skupiam na prostych ściegach, ponieważ największe problemy miałam z równym szyciem. Jakoś uciekał mi ten materiał, skręcał gdzieś i przez to proste linie były mega krzywe. Na szczęście po wielokrotnych próbach mogę stwierdzić, że idzie mi coraz lepiej. Jak to się mówi: trening czyni mistrza :)))

Nareszcie poprawiła się pogoda. Wczoraj u mnie było tropikalnie. Dosłownie. Taki letni maj. Coraz rzadziej w naszym klimacie można obserwować spokojne przeistaczanie się wiosny w lato. Nie ma tego okresu przejściowego.
Dziś nieco się ochłodziło. Z czego głównie zadowolony jest pies, ponieważ nie lubi wysokich temperatur. Ciężko jest go przed nimi chronić, bo przecież musi kilka razy dziennie wyjść na spacer.

Wiosennego tygodnia!

niedziela, 14 maja 2017

Czapeczki

Nie wiem, co się dzieje z tym czasem. Wciąż tych wolnych chwil jest za mało.
W ciągu ostatnich dwóch tygodni szydełkowo zrobiłam niewiele. Raptem 1,5 czapeczki. A takie miałam wielkie plany...
Poniżej czapeczka i pół czapeczki. Razem z resztą innych nakryć głowy polecą do Kenii.




Dzień Dziecka coraz bliżej. Dla jedynego malucha w rodzinie - mojej siostrzenicy - postanowiłam zrobić zabawkę. Cały czas zastanawiam się tylko nad tym jaką. Myślę, że lubi moje zabawki, bo z tym MISIEM nie rozstaje się od ponad roku. Lubi misie, ale kolejnego raczej nie będę robić.
Muszę porozmawiać z siostrą. Myślę, że ona coś wymyśli :)) Przecież, kto jak nie mama, wie najlepiej co u malucha jest teraz na topie :))

I nareszcie jest. W końcu doczekałam się ciepłych, wiosennych dni :))
Szkoda mi tylko tych roślin, które ucierpiały podczas ostatnich chłodów.
I kasztanów. W mojej okolicy jest ich spora ilość i żaden jeszcze nie kwitnie. A jak wiadomo kasztany kwitną podczas matur...

czwartek, 4 maja 2017

Ubrania - szydełko i druty

Dziś nie będzie nic mojego. Pokaże za to dzieła innych ludzi.
Od dawna chodzi za mną stworzenie czegoś dużego. Czegoś, co będzie tylko dla mnie. Sukienka, sweter, a może spódnica. W sieci znalazłam wiele inspiracji, cudownych pomysłów, które zostały stworzone z pomocą szydełka czy drutów.
Niestety, jak wiadomo, takie projekty wymagają sporej ilości czasu, a właśnie na brak wolnych chwil narzekam najbardziej. Ale wiem, że kiedyś nastąpi ten dzień, kiedy będę mogła pochwalić się np. piękną, koronkową sukienką. Koronki uwielbiam. Zarówno jako dodatek do stroju, jak i jego całość.
Poniżej prezentuję rzeczy, do których wzdycham i które chciałabym kiedyś zobaczyć w swojej szafie. A że szafę mam dużą, to i ilość poniższych zdjęć musi być pokaźna :)

Zapraszam zatem do oglądania, podziwiania i inspirowania się :))











A na koniec sama słodycz w ubranku :)



wtorek, 2 maja 2017

Mały miś i trochę o robótkach

W naszym społeczeństwie dominuje pogląd, że robótki ręczne, to takie "nudne", "babcine" zajęcie. Pewnie dlatego, że większości kojarzą się z czasami, kiedy w sklepach nie było nic i żeby mieć coś nowego, czasem wręcz niezbędnego, kobiety sięgały po szydełko czy druty. Pomijam fakt, że dzięki temu tworzyły swoje własne, niepowtarzalne kolekcje.
A dziś wszystko jest. Niestety jest to masówka. Tę samą bluzkę kupioną w sieciówce mam ja, moja koleżanka, koleżanka koleżanki i cała reszta innych osób. Aż strach pomyśleć o tym, jakby wszystkie razem spotkały się na jednej imprezie i wpadły na pomysł, żeby właśnie założyć tę bluzkę. Modowa katastrofa :))
Taka sytuacja raczej nie wystąpi jeśli zrobimy coś samemu. Czy wydziergamy czy też uszyjemy. W takich pracach zazwyczaj tak jest, że każdy dodaje coś od siebie. I pomimo tego, że często korzystamy z tych samych wzorów, to te rzeczy i tak wychodzą odrobinę inaczej.
Piszę o tym dlatego, że ostatnio usłyszałam pogardliwy komentarz mojej koleżanki, która próbowała mi uświadomić, że szydełko jest zarezerwowane dla starszych pań i podkreślała, jak to widziała babcię (z naciskiem na słowo babcia) robiącą w autobusie serwetkę. Zawsze podziwiała moje prace. I teraz zastanawiam się na ile była w tych ochach i achach szczera...

Z miłości do szydełka powstał ten oto różowy miś:))




Materiał: włóczka akrylowa
Szydełko: 3,0, Druty KP: 2,0
Wzór: amigurumi.today

A to już kolejna praca, którą zaczęłam. Czapeczka. Na razie jest sam początek.


Skończyłam koszyki. Całe pudło pojechało już do właściciela.
Odetchnęłam z ulgą, bo robienie enty raz jednego i tego samego jest uciążliwe. Nawet dla osoby takiej jak ja, która naprawdę kocha szydełko :)
Dlatego lubię robić coś nowego. Zrobienie czegoś, czego nigdy jeszcze nie robiłam, to dla mnie często jest wyzwanie. Zawsze towarzyszą temu emocje. Albo cieszę się, bo idzie lekko albo wściekam, kiedy kolejny raz pruję lub muszę modyfikować wzór. Ale najważniejsze jest na końcu. Radość, kiedy stworzona rzecz nabrała oczekiwanego kształtu.


U mnie szary maj. Wczoraj było trochę słońca, ale dziś jest dużo chmur, silny wiatr i bardzo zimno.
Pogoda zupełnie niemajowa.
Udanego odpoczynku!