czwartek, 12 października 2017

Chwila przerwy

Trochę mnie tu nie było. Ale wracam w najbliższym czasie z nowymi pracami.
Nie obijam się i nawet w podrozy coś tam tworzę.  A na dowód fotka z ostatniej chwili.


Dużo słońca życzę. 
U mnie go nie brakuje ☺

czwartek, 21 września 2017

Serwetka

Nie wykonuję zbyt wielu serwetek i obrusów, ponieważ takie robótki robione są szydełkami o małych rozmiarach i dość długo czeka się na efekt końcowy. A ja jednak wolę, jak robótki przybywa trochę szybciej.
Jednak ostatnio przeprosiłam się z małymi szydełkami i wykorzystuję zalegające w pudle kordonki. Znalazłam nawet dwa bawełniane, które można przerabiać szydełkiem 2,0. A więc to już nie taka cienizna :) Dlatego szybko wyszukałam schemat w gazetce i od razu zabrałam się pracy.
Serwetka wyszła mi troszkę większa niż we wzorze, bo ma ok. 23,5cm.



Materiał: kordonek bawełniany
Szydełko: 2,0
Wzór: Sabrina. Szydełkowe dekoracje na święta 5/2016

Mam dość dużo tego kordonka i może zrobię z niego jakąś rzecz bardziej użytkową. Ostatnio przeglądałam zdjęcia z szydełkową bielizną i myślę, że taki materiał będzie nadawał się na strój kąpielowy. Akurat mam cała jesień i zimę na jego zrobienie :))
A że ostatnio nawet i maszyna mi nie straszna, to mogę wszyć pod spód jakieś kawałek materiału, aby nie było prześwitów.
No, to mamy kolejną rzecz na liście "do zrobienia".

Pogoda wstrętna. Szaro, mokro i zimno.
Nie lubię takiej jesieni. Pewnie w tej kwestii nie jestem odosobnionym przypadkiem.
Jeśli jesień, to tylko piękna, ciepła i złota...

piątek, 15 września 2017

Worek na bieliznę

W szyciu dopiero raczkuję. Uczę się wciąż metodą prób i błędów. Ale nie zniechęcam się i szyję dalej. W jednym ze sklepów z tkaninami wypatrzyłam kosz z końcówkami materiałów w obniżonych cenach, więc kupuję te kawałki do ćwiczeń. Czasem można też trafić na większe fragmenty, które również biorę z marzeniem, że kiedyś powstanie z nich coś wyjątkowego :)
Od kiedy zakupiłam mały stolik pod maszynę, to tej nauki szycia jest znacznie więcej.
Powszechnie wiadomo, że najprostsze są prostokąty. Dlatego postanowiłam zrobić worek na bieliznę. Akurat pod koniec miesiąca wyjeżdżam na kilka dni za granicę, więc na pewno się przyda.
Tkaninę bawełnianą nabyłam jakiś czas temu w sklepie materialki.pl
Wykonując worek wspomagałam się tym filmikiem
Sznurek zrobiłam szydełkiem.
Pokusiłam się też o stworzenie fotorelacji z szycia, więc poniżej trochę zdjęć dokumentujących moje poczynania :)


Następnym razem muszę inaczej zszyć to wywinięcie, a dokładnie bliżej zwiniętego brzegu. Wtedy lepiej będzie się ściągać. Ale jak na mój pierwszy worek na bieliznę, to jestem zadowolona z efektu :))
Wiem, że to nie jest nic wielkiego. Zwykły woreczek. Jednak cieszę się jak dziecko z tego, że udało mi się go uszyć.

Miłego i ciepłego weekendu!

piątek, 8 września 2017

Koszyki szydełkowe

To kolejna praca, która zajęła mi bardzo dużo czasu.
Znów otrzymałam zamówienie na wykonanie szydełkowych koszyczków. Tym razem jednak na znacznie więcej niż ostatnio, bo aż 25 sztuk. Pierwsze szły mozolnie, ale potem to zaczęłam działać, jak w fabryce. Jeden za drugim. Nie muszę chyba pisać, jak monotonna jest praca szydełkowa, kiedy robi się jedno i to samo tyle razy. W pewnym momencie, to złapałam się na tym, że oglądam TV i bez patrzenia wbijam szydełko w kolejne oczka wykonując półsłupki.
Na szczęście mam już to za sobą...
A oto efekty mojej pracy:


Materiał: włóczka akrylowa
Szydełko: 3,5

Jak widać na pierwszy zdjęciu, dwa koszyki zaczęłam wykonując 6 oczek łańcuszka zamkniętego w kółko. W kolejnych jednak zastosowałam magiczną pętelkę. Ładniej wygląda, jak jest gładko w środku.
Generalnie koszyki wykonane są z samych półsłupków, a tylko na górze wykończone oczkami ścisłymi.
Najgorzej było z usztywnianiem. Schły i schły. Kiedy było słońce, to wystarczyło na dzień, dwa wystawić na działanie promieni słonecznych i schodziły ze słoika sztywne. Natomiast, gdy nastała ta nieszczęsna pora deszczowa, to nie mogłam sobie z nimi poradzić. Próbowałam suszyć suszarką do włosów, ale marnie to szło. W końcu przeniosłam te kilka ostatnich słoików do kuchni. Ustawiłam je na blacie przy kuchence. Odpaliłam gaz i w ten sposób wysuszyłam w ciągu kilku godzin.

Pogoda troszkę się poprawiła.
Przynajmniej już nie leje i gdzieniegdzie widać promienie słońca :)
Miłego weekendu!

wtorek, 5 września 2017

Czarna owca

Po tygodniach laby z zapałem chwyciłam za szydełko. Po przejrzeniu internetu w poszukiwaniu inspiracji stwierdziłam, że czas najwyższy wykonać owcę. Wielokrotnie widziałam ją na innych blogach, ale jakoś nie mogłam zmobilizować się do jej zrobienia.
Z głową, rękami i nóżkami poszło gładko. Ale ta jej cudowna wełenka wykonywana z pęczków z 5 słupków mnie wykończyła. Po takim czasie odpoczynku od szydełka moje palce zwyczajnie odmawiały posłuszeństwa. Jaki z tego wniosek? Nigdy nie odkładać szydełka na tak długo :)))

Owca ma ok. 25 cm.




Materiał: włóczka akrylowa
Szydełko: 3,0
Wzór: so0onita

Jedna rzecz, która mnie denerwowała przy tworzeniu tej maskotki, to prześwitujące wypełnienie.
Czy spotkałyście się z ciemną kulką silikonową?
Nawet miałam pierwszą myśl, aby ten brzuch zrobić podwójny, tzn. najpierw z samych czarnych półsłupków, a potem naciągnąć na to ten z pęczków. Ale wtedy wyszłaby mała beczka, więc zrezygnowałam.

Ostatnio troszkę zaniedbałam bloga. Złożyło się na to wiele rzeczy. Na szczęście idzie ku lepszemu, więc będę tutaj coraz częściej :))

Czuć już jesień.
Dzisiejsza pogoda daleka jest od pięknej, złotej jesieni.
U mnie od rana leje deszcz i nie zamierza przestać.
Mam nadzieję, że jeszcze zobaczymy słońce we wrześniu...
I tego nam wszystkim życzę :))

niedziela, 20 sierpnia 2017

Zaczynam, a końca nie widać...

Ostatnio jestem mistrzynią w robótkach niedokończonych.
Schemat zawsze wygląda tak samo. Znajduję coś ciekawego, zaczynam i nagle coś mi przerywa. I o ile ta przerwa nie trwa długo, to jeszcze jestem w stanie wrócić i działać dalej, ale jeśli robótka odłożona zostaje na dłużej, tak jak ta żółta (leży już miesiąc), to skończenie jej zostanie włożone do szufladki "kiedyś tam". I w ten oto sposób pozaczynałam kilka, a nawet kilkanaście prac. Te najnowsze prezentuję na zdjęciu. Pozostałe leżą w pudle. Mam nadzieję, że do końca roku wszystkie będą w całości...


A poniżej stworzenie, które zamieszkało tuż za moim balkonem.


Ile taki pająk musi się napracować, żeby stworzyć tak wielką sieć...  Ten musiał się porządnie narobić, bo pajęczyna jest naprawdę duża. Na zdjęciu uchwyciłam jedynie jej fragment.

Zawsze z podziwem oglądam fotografie, na których uwiecznione są pajęczyny z kropelkami rosy czy deszczu. To są prawdziwe dzieła sztuki. Natura tworzy wspaniałe obrazy.

Dziś leje deszcz. Idealna pogoda do tego, aby chwycić druty czy szydełko i tworzyć. I to mam zamiar uczynić.

Słonecznego tygodnia!

sobota, 5 sierpnia 2017

Szary miś

Lato nie sprzyja szydełkowaniu ani żadnym innym robótkom, w których dłonie muszą stykać się z włóczką. Tak właśnie jest u mnie. Ale... małymi kroczkami udało mi się stworzyć misia, który pomimo swojej skromnej wielkości i tak powstawał etapami.
Zbieram siły, wzory i materiały na jesień. Mam tyle pomysłów na robótki, że nie wiem, jak temu podołam. Jednak mam nadzieję, że chociaż w połowie uda mi się plan zrealizować.

A teraz on. Mały, szary miś. Wysokość: ok. 20 cm.


Materiał: włóczka akrylowa
Szydełko: 3,0
Wzór: amigurumi.today

A skoro już była mowa o zbieraniu materiałów, to poniżej mój najnowszy nabytek. Zakup w sklepie internetowym: ekstra-motek.pl
Po raz pierwszy robiłam zakupy w tym sklepie. Przesyłka przyszła bardzo szybko, włóczki piękne, co widać na poniższym zdjęciu :)


Marzyłam o pięknym, słonecznym lecie. Ale to co zrobiła pogoda przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Nie narzekam. Jest dobrze. Lubię wygrzewać się na słonku.
Szkoda mi jedynie mojego psa. Mopsy przez skróconą kufę ciężej oddychają. I takie upały są dla niego bardzo męczące. Ratuję pisnę mokrym ręcznikiem, ale że cały czas się gdzieś przemieszcza szukając lepszego miejsca do schłodzenia, to i ręcznik podczas takich poszukiwań, ląduję na podłodze.
Dziś zrobię psie lody. Znalazłam ciekawy przepis na tej stronie: www.mopsiarnia.com
Osobiście zrezygnowałabym jednak z masła orzechowego.

Dużo słonecznej pogody życzę!
A dla zmęczonych upałami - odrobiny cienia :))

niedziela, 16 lipca 2017

Szydełkowa serwetka

Poszukując szydełkowych inspiracji sięgnęłam po stare gazetki z wzorami.
Na początku mojej przygody z rękodziełem kupowałam ich niezliczone ilości. Stworzyłam sobie pokaźną kolekcję. Tak samo jest też z kordonkami. W związku z tym, że kilka lat temu posiadałam jedynie cieniutkie szydełka, to i moje zakupy obfitowały w cienkie nici. Kupowałam głównie nitki Ariadny i Madame Tricote, ale trafiła mi się też okazja na Allegro i w promocyjnej cenie nabyłam pudełko bawełnianych kordonków. Całe lata ich nie wyciągałam. Aż do zeszłego tygodnia, kiedy postanowiłam wykorzystać stare zasoby zarówno gazet, jak i nici.
Pech chciał, że po rozwinięciu okazało się, że kordonek jest lekko zażółcony w kilku miejscach. Robótka była w trakcie, więc szkoda było mi ją pruć. Postanowiłam, że po skończeniu spróbuję usunąć zabrudzenia. Najpierw namoczyłam i wyprałam. Nie zeszło. Potem na całą noc namoczyłam w Vanishu. Wyprałam. Zabrudzenia trochę zniknęły, ale nadal były dość widoczne. Kolejna noc to moczenie w Łudze. Po wysuszeniu dostrzegam lekkie przebarwienia, ale widoczne są jedynie wtedy, kiedy potencjalny oglądacz przystawi sobie serwetkę do oka :))
A może Wy macie jakieś sprawdzone sposoby na usuwanie zabrudzeń z cienkiej, jasnej bawełny?

Serwetki robię bardzo rzadko. Głównie dlatego, że wykonuje się je z cienkich nici i cienkim szydełkiem, a ja jednak wolę pracować z grubszym materiałem. Nie zmienia to jednak faktu, że taka robótka jest idealna na lato. I myślę, że w najbliższych miesiącach powstaną kolejne serwetki. Chociażby dla samego przetestowania wzorów i zmniejszenia zasobów materiałów.

Co do samego wzoru zamieszczonego w gazetce, to uważam, że jest dobrze i czytelnie rozrysowany. W przypadku takich rzeczy, jak serwetki wolę korzystać ze schematów graficznych. Są bardziej czytelne od opisowych.
Po skończeniu, serwetka przy użyciu tego kordonka i szydełka 1,6 troszkę się zwijała. Ale ostatecznie po wysuszeniu na płasko uzyskała odpowiedni kształt.
Nie naciągałam jej szpilkami, ponieważ mam przykre doświadczenia z tego typu materiałem. Szpilki w kontakcie z kordonkiem namoczonym w Łudze, pozostawiają w miejscach wbicia nieestetyczną rdzę.

A oto i ona. Średnica: 22cm


Materiał: Häkelgarn 100 Gramm Baumwolle
Szydełko: 1,6
Wzór: Robótki Ręczne 9-10/2013 str. 8-9

I motek nitki, z której robiłam. Nie jest to czysta biel. Taki delikatny ecru.


Słońca. Potrzebuję słońca.
Lipiec nie rozpieszcza nas pogodowo. Mam nadzieję, że w końcu będzie prawdziwe lato.
Dużo ciepła życzę!

wtorek, 4 lipca 2017

Kolorowe podkładki

Szydełkowe rozleniwienie trwa dalej.
Idzie jednak ku lepszemu, ponieważ pojawiły się barwne podkładki.
Już od jakiegoś czasu chodził za mną ten wzór. A że pogoda paskudna, to zrobiłam kolorowy komplet.
Wzór z tych łatwych, szybkich i przyjemnych.
Średnica: ok. 12,5cm


Materiał: włóczka akrylowa
Szydełko: 3,5
Wzór: Doni Speigle

Dziś tylko tyle. Mam nadzieję, że następny post będzie bogatszy i w słowa i w "dzieła".

Dużo słońca życzę!

niedziela, 18 czerwca 2017

Niebieski królik

Miał być i niebieski i różowy i zielony i już sama nie pamiętam ile tych kolorów miałam w głowie. Cała kolekcja. A muszę przyznać ze wstydem, że tego maleńkiego króliczka (całe 23 cm z uszami) robiłam przez dwa tygodnie. Tak. Dwa tygodnie. Maskotkę, którą przy odpowiednim zaangażowaniu można wykonać w ciągu kilku godzin. Dopadła mnie jakaś niechęć i niemoc twórcza.
Ale dziś rano wzięłam to niedokończone stworzenie i skończyłam, to co zaczęłam. We wzorze (bardzo prostym wzorze) ma jeszcze szaliczek. Nawet chwyciłam dziś za druty i miałam zrobić ten różowy szaliczek, ale oczywiście coś mi przerwało i w związku z tym królik nie otula się szalikiem.
A efekt mojej dwutygodniowej 😉 pracy prezentuje się tak:



Materiał: włóczka akrylowa
Szydełko: 3,0
Wzór: amigurumi.today

Marzy mi się porządny odpoczynek. Myślałam, że ten długi weekend przyniesie troszkę oddechu, ale jakoś przeleciał mi przez palce. Chyba wszystko przez to zimno...
Urlop jeszcze przede mną, ale myślami coraz częściej jestem na rajskiej plaży :) Na razie jednak poszukujemy odpowiedniej wycieczki. Termin, upodobania i cena - zgrać to wszystko razem nie jest łatwo...

Słonecznego tygodnia!
W końcu nadchodzi lato :))

niedziela, 4 czerwca 2017

Muminek

"Muminki" to bajka, którą uwielbiałam, kiedy byłam dzieckiem. Do dziś, jak czasem trafię na nią w telewizji, to zatrzymuję się na dłuższą chwilę. Okazuje się, że to także jedna z ulubionych bajek mojej siostrzenicy. Dlatego właśnie dla niej powstał poniższy Muminek. Ma około 24 cm i dość pękaty brzuszek. Mam apetyt na więcej stworków z Doliny, ale na razie są inne zobowiązania, więc moje zapędy twórcze muszą poczekać :)



Materiał: włóczka akrylowa
Szydełko: 3,0
Wzór: amigurumi.today

Mam jeszcze pytanie.
Znajoma poprosiła mnie o zrobienie pufy o średnicy 50 cm i wysokości 30 cm.
Nigdy nie robiłam, więc będę wdzięczna za jakiekolwiek rady i sugestie.
Chcę zrobić ze sznurka 5mm, takiego jak tutaj Zastanawiam się tylko ile będę potrzebowała metrów (motków) na taką pufę. Druga rzecz to wypełnienie. Myślałam o granulacie styropianowym. Widziałam w sklepach internetowych opakowania po 200l. Ile litrów może wejść do takiej pufy?
Za wszelkie podpowiedzi dziękuję :))

Dziś miałam przyjemność spędzić kilka godzin w ogrodzie botanicznym. Przepiękne miejsce, sympatyczni ludzie i wspaniała atmosfera. Ogród stawia na nasze rodzime rośliny, więc nie ma tam żadnych egzotycznych gatunków. Do tego wszędzie są dywany miękkiej trawy, po której można chodzić boso. Nie mogłam sobie tego odmówić :))



Słonecznego tygodnia!

niedziela, 21 maja 2017

Kolejna czapka

Czapek ciąg dalszy. To już przedostatnia, która zostanie spakowana do paczki na cele charytatywne. Jeszcze jedna jest w trakcie tworzenia. Ta ostatnia będzie na drutach. No chyba, że wystarczy mi czasu i uda mi się wykonać jeszcze jedną, bo zostało mi trochę białej włóczki, która idealnie nadawałaby się na małą czapkę.
A dziś maleńka czapeczka z kwiatkiem. Wykonana na szydełku. Dorobiłam do niej ten kwiatuszek, bo bez żadnego dodatku wydawała mi się dość smutna.


Poza szydełkiem i drutami, to trochę czasu zajmuje mi maszyna do szycia. A dokładnie nauka szycia. Na razie nie porywam się na większe formy, ale skupiam na prostych ściegach, ponieważ największe problemy miałam z równym szyciem. Jakoś uciekał mi ten materiał, skręcał gdzieś i przez to proste linie były mega krzywe. Na szczęście po wielokrotnych próbach mogę stwierdzić, że idzie mi coraz lepiej. Jak to się mówi: trening czyni mistrza :)))

Nareszcie poprawiła się pogoda. Wczoraj u mnie było tropikalnie. Dosłownie. Taki letni maj. Coraz rzadziej w naszym klimacie można obserwować spokojne przeistaczanie się wiosny w lato. Nie ma tego okresu przejściowego.
Dziś nieco się ochłodziło. Z czego głównie zadowolony jest pies, ponieważ nie lubi wysokich temperatur. Ciężko jest go przed nimi chronić, bo przecież musi kilka razy dziennie wyjść na spacer.

Wiosennego tygodnia!

niedziela, 14 maja 2017

Czapeczki

Nie wiem, co się dzieje z tym czasem. Wciąż tych wolnych chwil jest za mało.
W ciągu ostatnich dwóch tygodni szydełkowo zrobiłam niewiele. Raptem 1,5 czapeczki. A takie miałam wielkie plany...
Poniżej czapeczka i pół czapeczki. Razem z resztą innych nakryć głowy polecą do Kenii.




Dzień Dziecka coraz bliżej. Dla jedynego malucha w rodzinie - mojej siostrzenicy - postanowiłam zrobić zabawkę. Cały czas zastanawiam się tylko nad tym jaką. Myślę, że lubi moje zabawki, bo z tym MISIEM nie rozstaje się od ponad roku. Lubi misie, ale kolejnego raczej nie będę robić.
Muszę porozmawiać z siostrą. Myślę, że ona coś wymyśli :)) Przecież, kto jak nie mama, wie najlepiej co u malucha jest teraz na topie :))

I nareszcie jest. W końcu doczekałam się ciepłych, wiosennych dni :))
Szkoda mi tylko tych roślin, które ucierpiały podczas ostatnich chłodów.
I kasztanów. W mojej okolicy jest ich spora ilość i żaden jeszcze nie kwitnie. A jak wiadomo kasztany kwitną podczas matur...

czwartek, 4 maja 2017

Ubrania - szydełko i druty

Dziś nie będzie nic mojego. Pokaże za to dzieła innych ludzi.
Od dawna chodzi za mną stworzenie czegoś dużego. Czegoś, co będzie tylko dla mnie. Sukienka, sweter, a może spódnica. W sieci znalazłam wiele inspiracji, cudownych pomysłów, które zostały stworzone z pomocą szydełka czy drutów.
Niestety, jak wiadomo, takie projekty wymagają sporej ilości czasu, a właśnie na brak wolnych chwil narzekam najbardziej. Ale wiem, że kiedyś nastąpi ten dzień, kiedy będę mogła pochwalić się np. piękną, koronkową sukienką. Koronki uwielbiam. Zarówno jako dodatek do stroju, jak i jego całość.
Poniżej prezentuję rzeczy, do których wzdycham i które chciałabym kiedyś zobaczyć w swojej szafie. A że szafę mam dużą, to i ilość poniższych zdjęć musi być pokaźna :)

Zapraszam zatem do oglądania, podziwiania i inspirowania się :))











A na koniec sama słodycz w ubranku :)



wtorek, 2 maja 2017

Mały miś i trochę o robótkach

W naszym społeczeństwie dominuje pogląd, że robótki ręczne, to takie "nudne", "babcine" zajęcie. Pewnie dlatego, że większości kojarzą się z czasami, kiedy w sklepach nie było nic i żeby mieć coś nowego, czasem wręcz niezbędnego, kobiety sięgały po szydełko czy druty. Pomijam fakt, że dzięki temu tworzyły swoje własne, niepowtarzalne kolekcje.
A dziś wszystko jest. Niestety jest to masówka. Tę samą bluzkę kupioną w sieciówce mam ja, moja koleżanka, koleżanka koleżanki i cała reszta innych osób. Aż strach pomyśleć o tym, jakby wszystkie razem spotkały się na jednej imprezie i wpadły na pomysł, żeby właśnie założyć tę bluzkę. Modowa katastrofa :))
Taka sytuacja raczej nie wystąpi jeśli zrobimy coś samemu. Czy wydziergamy czy też uszyjemy. W takich pracach zazwyczaj tak jest, że każdy dodaje coś od siebie. I pomimo tego, że często korzystamy z tych samych wzorów, to te rzeczy i tak wychodzą odrobinę inaczej.
Piszę o tym dlatego, że ostatnio usłyszałam pogardliwy komentarz mojej koleżanki, która próbowała mi uświadomić, że szydełko jest zarezerwowane dla starszych pań i podkreślała, jak to widziała babcię (z naciskiem na słowo babcia) robiącą w autobusie serwetkę. Zawsze podziwiała moje prace. I teraz zastanawiam się na ile była w tych ochach i achach szczera...

Z miłości do szydełka powstał ten oto różowy miś:))




Materiał: włóczka akrylowa
Szydełko: 3,0, Druty KP: 2,0
Wzór: amigurumi.today

A to już kolejna praca, którą zaczęłam. Czapeczka. Na razie jest sam początek.


Skończyłam koszyki. Całe pudło pojechało już do właściciela.
Odetchnęłam z ulgą, bo robienie enty raz jednego i tego samego jest uciążliwe. Nawet dla osoby takiej jak ja, która naprawdę kocha szydełko :)
Dlatego lubię robić coś nowego. Zrobienie czegoś, czego nigdy jeszcze nie robiłam, to dla mnie często jest wyzwanie. Zawsze towarzyszą temu emocje. Albo cieszę się, bo idzie lekko albo wściekam, kiedy kolejny raz pruję lub muszę modyfikować wzór. Ale najważniejsze jest na końcu. Radość, kiedy stworzona rzecz nabrała oczekiwanego kształtu.


U mnie szary maj. Wczoraj było trochę słońca, ale dziś jest dużo chmur, silny wiatr i bardzo zimno.
Pogoda zupełnie niemajowa.
Udanego odpoczynku!

niedziela, 23 kwietnia 2017

Koszyczki

Nad tym właśnie pracuję:



Powyższe są już gotowe. Kolejne się suszą, a następne robią :)
Takie otrzymałam zamówienie. To bardzo miłe, kiedy klienci do mnie wracają.
Ten pan ostatni raz zamawiał u mnie pod koniec 2015 roku sporą ilość właśnie tych koszyków. Pierwsze zamówienie, to były koszyczki z wieczkiem. Teraz jednak zdecydował się na same koszyki.
Miałam trochę problemów z włóczką, bo okazało się, że w domu jest tylko jeden motek, a w ulubionej pasmanterii też został tylko jeden. To się nazywa pech!
Na szczęście poszukałam trochę na mieście i udało się dokupić brakującą resztę.

Nie ma wiosny w tym roku. A właściwie to są jedynie jej przebłyski. Taki prawdziwy kwiecień plecień. Tylko, że już mamy praktycznie jego końcówkę, więc pogoda powinna być chociaż trochę majowa. Dziś już przeszły chyba wszystkie zjawiska meteorologiczne. Deszcz, śnieg, grad. Co jakiś czas nawet wygląda słońce. Niestety jest bardzo zimno. A uczucie przenikliwego chłodu potęguje silny wiatr... Od poniedziałku podobno temperatura ma iść w górę. Oby!
Tęsknię za prawdziwą, ciepłą wiosną.

Dziś rozpieściłam się kulturalnie i kupiłam 6 nowych książek. Ostatnio tak mało czasu zostaje mi na czytanie. Kiedyś pochłaniałam książki. Często nawet jak skończyłam pozycję, która mnie mocno zainteresowała, to za jakiś czas znów do niej wracałam.
A teraz coraz trudniej znaleźć chwilę na lekturę.
Obiecałam sobie jednak, że muszę wygospodarować chociaż trochę czasu na książki.
A poniżej książkowy plan na ten rok. Z tych wszystkich autorów znam jedynie odrobinę twórczość Zafon Carlos Ruiz, ponieważ miałam przyjemność czytać jego "Marinę". Pozostali są dla mnie zagadką :)



Niech w końcu zaświeci słońce! Udanego tygodnia!

wtorek, 18 kwietnia 2017

Czapka, Wianek i Druty

Na blogu Malopolankitworza została ogłoszona akcja pomocowa dla noworodków z Kenii. Potrzebne są czapeczki. Na razie wykonałam jedną na drutach i na tym oczywiście nie koniec. Mam też trochę czapeczek szydełkowych, więc pewnie i je dołączę do paczki.
Jeśli ktoś ma ochotę wziąć udział w akcji, to odsyłam po szczegóły na wskazanego wyżej bloga.
A oto moja malutka praca. Miałam nadzieję, że kolory ułożą się troszkę inaczej. Ale w melanżowych włóczkach już tak jest, że nigdy nie wiemy na pewno jaki będzie efekt końcowy :))



Materiał: melanżowa włóczka Tunic Rosa
Druty: KP 5,0

Miałam szczęście i zdobyłam nagrodę u Doroty z bloga Nutka nostalgii
Otrzymałam piękny wianek. Zawsze chciałam taki mieć. Niestety moje szyciowe zdolności na razie nie pozwalają na uszycie takiego cuda. Na szczęście Dorota spełniła moje marzenie :)))



Powiększa się moja kolekcja drutów. Ostatnio była promocja w e-dziewiarce związana z darmową wysyłką, więc postanowiłam dokupić jeszcze 4 rozmiary. A co będę sobie żałować :)) Przydadzą się :)) I tak stałam się posiadaczką tych oto drutów metalowych na żyłce.


Zapowiada się pracowity tydzień. Otrzymałam dość spore zamówienie. Także wieczory mam szydełkowo zajęte :))
Do tego w pracy gorący okres. Mam nadzieję, że jakoś to wszystko przetrwam...
Szkoda, że ten świąteczny czas tak szybko minął...

Pogoda oszalała. Ponad połowa kwietnia, a ja musiałam samochód odśnieżać. Dobrze, że jeszcze opon nie zmieniłam :)))
Najbardziej, to szkoda mi tych roślin, które tak ładnie zaczęły się rozwijać. Jeśli taka aura potrwa dłużej, to przemarzną...