wtorek, 12 grudnia 2017

Bałwanki szydełkowe

To taka mała odskocznia od drutów, które pokochałam ostatnio miłością wielką. Nic innego nie robię w wolnych chwilach tylko siedzę i dziergam. I w trakcie jednej pracy już myślę o następnej :))
Szydełka nie porzucę, ale na razie mam wielki romans z drutami :))

Bałwanki powstały na potrzeby okiennej aranżacji. Wyłożyłam zeszłoroczne ozdoby i czegoś mi po prostu brakowało. Przestawiałam, układałam i wciąż było nie tak.
Poszperałam zatem troszkę w internecie i wykonałam dwa bałwanki o wysokości ok. 11cm.




Materiał: włóczka akrylowa
Szydełko: 3,0
Wzór: pasart

U mnie dzisiaj ciepła jesień.
Niestety ponura i szara.
Dobrze, że dom już prawie świąteczny. Wprowadza pozytywny, ciepły nastrój.
Wieczór zapowiada się przyjemnie.
Kocyk, herbatka, film i druty :)))

niedziela, 3 grudnia 2017

Czas... gdyby można było go dodziergać......

Wciąż mi go brakuje. Na wszystko. Nie wiem czy może jestem źle zorganizowana czy po prostu zbyt wiele biorę na siebie. Od kilku tygodni mam wrażenie, że ten czas gdzieś mi zwyczajnie ucieka. I wciąż mam wrażenie, że z czymś nie zdążę.
Obiecałam sobie jednak, że od nowego roku muszę to wszystko skorygować. Jeszcze nie mam pomysłu na to, jak lepiej zorganizować sobie czas. Może będę robiła raz na miesiąc listę z tym, co mam zrobić. I dopóki nie zrealizuję wyznaczonych zadań, to nie będę zaczynać kolejnych.
Pomijam oczywiście ogrom pracy w pracy. Czasem po przyjściu do domu jestem tak zmęczona, że nie mam ochoty nawet palcem ruszyć. I jak słyszę teksty: "Jak Ty możesz być zmęczona siedzeniem za biurkiem", to mam ochotę czymś rzucić... Ale to już chyba temat na całkiem osobny post.

Ozdób świątecznych w tym roku zrobiłam niewiele. Reniferek i parę gwiazdek.
Testowy sweterek na drutach zrobiłam do połowy. Po pierwsze dlatego, że skończyła mi się włóczka, a po drugie stwierdziłam, że skoro mam problemy z czasem, to nie ma sensu bawić w testy.
I rozpoczęłam walkę z oryginałem.
Poniżej testowa szarość.


Oryginał robię z Angory de Luxe. Pierwszy raz pracuję z tą włóczką. Jest mocno kosmata, co powoduje, że praca z nią nie jest płynna, ponieważ co jakiś czas te włoski w pewien sposób się sczepiają, tak, że trzeba je delikatnie rozerwać drutem.
Sama dzianina jednak wygląda bardzo ładnie i jest dość miękka. Oczka wychodzą równiutko, a kosmatość tylko nadaje uroku całości.
Z tej włóczki powstała również czapeczka. Poniżej tylko fragment robótki, ponieważ cały komplet zaprezentuję, gdy skończę sweterek.


Moja siostra, gdy zobaczyła jeszcze niedokończony sweterek, to zapragnęła mieć taki w swoim rozmiarze. I w piątek otrzymałam paczkę z włóczkami na ten cel. Realizacja na pewno w przyszłym roku.
Nigdy nie robiłam tak dużego ubrania na drutach. Sweter ma być długi, tak do połowy uda.

Ostatnio otrzymałam suszoną miętę. Zaparzyłam w szklance i pod światło wyszedł fajny obrazek. Zobaczcie sami :))


U mnie zima. Śnieg daje więcej światła i pięknie wygląda na drzewach. I to koniec plusów.
Byle do wiosny!

niedziela, 19 listopada 2017

Testowa czapeczka miś

Testowa dlatego, że zrobiona na próbę z włóczki, która dobrze się pruje :)) W razie pomyłek nie byłoby strat w materiale. Na szczęście nawet raz nie musiałam jej pruć. Wszystkie rzędy przeszły gładko. W 90% została zrobiona na drutach (wykorzystane tylko oczka prawe i lewe). Jedynie troczki i wykończenie otworu z tyłu obrobiłam szydełkiem. Szydełkiem zostały też stworzone uszy.
Do tego jeszcze będzie sweterek, którego początek już siedzi na drutach.
Oryginał wykonam z Angory de Luxe.

Problem miałam ze zdjęciami. Nie wiedziałam, jak ładnie pokazać tę czapkę. Bobasa obok siebie nie mam, kulki styropianowej odpowiedniej wielkości też nie. W końcu znalazłam dwa kłębki włóczki i na tych kulach ją prezentuję. Czerwona jest mniejsza, więc czapka nie jest na niej bardzo naciągnięta.
Ale podobno Mikołaj w tym roku przyniesie mi manekina niemowlęcego. Wygadał się niechcący pod pewnymi naciskami :))) Już nie mogę się doczekać...



Materiał: włóczka akrylowa
Druty: KP 3,5
Szydełko: 3,0

Twórczego tygodnia życzę :)))

niedziela, 12 listopada 2017

Szydełkowy renifer

Na wielu blogach widać już przygotowania do Świąt. Aby zdążyć ze wszystkimi ozdobami trzeba zacząć dużo wcześniej. Listopad to tak naprawdę ostatni dzwonek, ponieważ każda z nas wie, że na ręczne robótki potrzeba trochę czasu.
Renifer powstawał etapami. I tak naprawdę do wczoraj był w częściach. Cały dzień zbierałam się do zszywania. Jednak dopiero, kiedy nadszedł wieczór, to zaopatrzyłam się w ciepłą herbatkę, kocyk, przyjemną muzykę i zaczęłam łączyć poszczególne elementy. To najmniej ulubione przeze mnie zajęcie. Już tyle razy obiecywałam sobie, że będę zszywać na bieżąco. Chyba jakoś mało konsekwentna jestem w tych obietnicach...
Mój maluch ma około 22 cm razem z rogami.
Zadowolona jestem z niego :))




Materiał: włóczka akrylowa
Szydełko: 3,0
Wzór: Suwanna 's Crafts Room

Na reniferku moje poczynania się nie kończą. Musiałam uszyć kolejną poduszkę dla psa, ponieważ poprzednia została zniszczona. Tym razem zrobiłam troszkę mniejszą i mniej ja wypchałam. Mam nadzieję, że dłużej mu posłuży...
Obecnie dziergam czapeczkę na drutach. Po niej biorę się za sweterek.
A w planach mam jeszcze taką poduchę patronesgratisdetejido, ale pewnie przed Świętami nie uda mi się jej zrobić.
Czas, czas, czas... Przydałoby się go troszkę więcej.

Przyjemnego tygodnia!

czwartek, 2 listopada 2017

Czapka i komin - szydełkowy komplet

Komin zrobiłam w zeszłym roku. Czapkę zaczęłam na urlopie, a skończyłam kilka dni temu. Tak, to właśnie ją robiłam w trakcie w podróży. I TUTAJ kolor całkowicie odbiega od tego, który jest w motku.
Wyjątkowo jest to komplet dla mnie. Do noszenia od czasu do czasu.
Mam w domu dużo Angory Ram (o czym już kiedyś pisałam) i najwięcej właśnie w kolorze morskim, który jest niezwykle trudny do uchwycenia. Lustrzanka nie dała rady, ale - o dziwo - całkiem nieźle z barwą poradził sobie mój telefon. I chociaż zdjęcia nie są rewelacyjnej jakości, to przynajmniej kolor jest w 80% zbliżony do oryginału.



Materiał: Angora Ram
Szydełko: 4,0
Wzór: własny

Miałam sporo problemów z ułożeniem komina na manekinie. Ciężko było. I nie do końca jestem zadowolona z jego ekspozycji. Ale najważniejsze, że kolor prawie się udał :)))

Deszczowo dziś u mnie. Pogoda idealna na dzierganie. Dlatego za chwilę wyciągam włóczkę i oddaję się przyjemności tworzenia. Przynajmniej taki pożytek będzie z tej szarej aury :)))

piątek, 27 października 2017

Poduszka dla psa

Mój pies jest wielbicielem małych poduszek. W związku z tym w domu klasyczne jaśki to rzadkość. Te, które były w zasięgu pyska, dawno zostały już zniszczone. A nowych nie opłaca się kupować, bo musiałabym je trzymać poupychane gdzieś wysoko.
W ramach mojej nauki szycia wpadłam na pomysł uszycia poduszki dla psa.
Wykorzystałam do tego celu koszulę. Za wypełnienie posłużyły mi pocięte ubrania.
Zdjęcia robione wieczorem. Tuż przed obdarowaniem. Obecnie poduszka nie nadaje się do fotografowania :))


A tutaj zadowolony właściciel :)


Ciepłego weekendu.
U mnie potwornie zimno.

niedziela, 22 października 2017

Podaruj mi trochę słońca

U mnie bardzo mgliście, więc takie życzenie jest jak najbardziej na miejscu :)
Troszkę mnie tutaj nie było. Co oczywiście nie znaczy, że nic nie tworzyłam. Powstało kilka rzeczy. Część "starych" na zamówienie, więc nie będę powielać postów, ale jest też kilka nowych.
I dziś wspomniane w tytule słońce. Maskotka pracochłonna, bo dużo przyszywanych elementów, a mnie najdłużej schodzi właśnie na zszywaniu. Żółty nie jest moim ulubionym kolorem, ale przecież słońce nie może być czarne. Chociaż, jak się dłużej nad tym zastanowić, to chyba i czarne prezentowałoby się interesująco :)) Pomyślę zatem i nad takim rozwiązaniem :)
Wzór po angielsku zawiera trochę błędów. Dlatego posiłkowałam się tym po rosyjsku. Ręce zrobiłam według własnego wyobrażenia, a to dlatego, że kompletnie nie pasowały mi palce. Takie nienaturalnie olbrzymie. Początkowo to nawet miało być bez rąk, ale stwierdziłam, że skoro słońce już ma nogi, to chyba wskazane jest, aby posiadało też i ręce :)


I jeszcze bez rączek:


Materiał: włóczka akrylowa
Szydełko: 2,5
Wzór: Leithygurumi oraz tykva-toys.ru

Ostatnio spędziłam kilka dni w górach. I po tej wyprawie wróciłam chora. Od tygodnia próbuję się wyleczyć, ale marnie mi to idzie i chyba czeka mnie wizyta u lekarza.
Poniżej kilka zdjęć z wycieczki do słowackiego Ždiaru. Odwiedziliśmy Bachledkę i wybraliśmy się na spacer w koronach drzew. Osobiście spodziewałam się czegoś innego i mocno byłam rozczarowana zbyt krótkim spacerem. Na zdjęciach chodnik wydawał mi się znacznie dłuższy. Tutaj więcej informacji o tej atrakcji: chodnikkorunamistromov
Większość fotografii, na których widać góry, robiona była z kolejki.


Udanego tygodnia!

czwartek, 12 października 2017

Chwila przerwy

Trochę mnie tu nie było. Ale wracam w najbliższym czasie z nowymi pracami.
Nie obijam się i nawet w podrozy coś tam tworzę.  A na dowód fotka z ostatniej chwili.


Dużo słońca życzę. 
U mnie go nie brakuje ☺

czwartek, 21 września 2017

Serwetka

Nie wykonuję zbyt wielu serwetek i obrusów, ponieważ takie robótki robione są szydełkami o małych rozmiarach i dość długo czeka się na efekt końcowy. A ja jednak wolę, jak robótki przybywa trochę szybciej.
Jednak ostatnio przeprosiłam się z małymi szydełkami i wykorzystuję zalegające w pudle kordonki. Znalazłam nawet dwa bawełniane, które można przerabiać szydełkiem 2,0. A więc to już nie taka cienizna :) Dlatego szybko wyszukałam schemat w gazetce i od razu zabrałam się pracy.
Serwetka wyszła mi troszkę większa niż we wzorze, bo ma ok. 23,5cm.



Materiał: kordonek bawełniany
Szydełko: 2,0
Wzór: Sabrina. Szydełkowe dekoracje na święta 5/2016

Mam dość dużo tego kordonka i może zrobię z niego jakąś rzecz bardziej użytkową. Ostatnio przeglądałam zdjęcia z szydełkową bielizną i myślę, że taki materiał będzie nadawał się na strój kąpielowy. Akurat mam cała jesień i zimę na jego zrobienie :))
A że ostatnio nawet i maszyna mi nie straszna, to mogę wszyć pod spód jakieś kawałek materiału, aby nie było prześwitów.
No, to mamy kolejną rzecz na liście "do zrobienia".

Pogoda wstrętna. Szaro, mokro i zimno.
Nie lubię takiej jesieni. Pewnie w tej kwestii nie jestem odosobnionym przypadkiem.
Jeśli jesień, to tylko piękna, ciepła i złota...

piątek, 15 września 2017

Worek na bieliznę

W szyciu dopiero raczkuję. Uczę się wciąż metodą prób i błędów. Ale nie zniechęcam się i szyję dalej. W jednym ze sklepów z tkaninami wypatrzyłam kosz z końcówkami materiałów w obniżonych cenach, więc kupuję te kawałki do ćwiczeń. Czasem można też trafić na większe fragmenty, które również biorę z marzeniem, że kiedyś powstanie z nich coś wyjątkowego :)
Od kiedy zakupiłam mały stolik pod maszynę, to tej nauki szycia jest znacznie więcej.
Powszechnie wiadomo, że najprostsze są prostokąty. Dlatego postanowiłam zrobić worek na bieliznę. Akurat pod koniec miesiąca wyjeżdżam na kilka dni za granicę, więc na pewno się przyda.
Tkaninę bawełnianą nabyłam jakiś czas temu w sklepie materialki.pl
Wykonując worek wspomagałam się tym filmikiem
Sznurek zrobiłam szydełkiem.
Pokusiłam się też o stworzenie fotorelacji z szycia, więc poniżej trochę zdjęć dokumentujących moje poczynania :)


Następnym razem muszę inaczej zszyć to wywinięcie, a dokładnie bliżej zwiniętego brzegu. Wtedy lepiej będzie się ściągać. Ale jak na mój pierwszy worek na bieliznę, to jestem zadowolona z efektu :))
Wiem, że to nie jest nic wielkiego. Zwykły woreczek. Jednak cieszę się jak dziecko z tego, że udało mi się go uszyć.

Miłego i ciepłego weekendu!

piątek, 8 września 2017

Koszyki szydełkowe

To kolejna praca, która zajęła mi bardzo dużo czasu.
Znów otrzymałam zamówienie na wykonanie szydełkowych koszyczków. Tym razem jednak na znacznie więcej niż ostatnio, bo aż 25 sztuk. Pierwsze szły mozolnie, ale potem to zaczęłam działać, jak w fabryce. Jeden za drugim. Nie muszę chyba pisać, jak monotonna jest praca szydełkowa, kiedy robi się jedno i to samo tyle razy. W pewnym momencie, to złapałam się na tym, że oglądam TV i bez patrzenia wbijam szydełko w kolejne oczka wykonując półsłupki.
Na szczęście mam już to za sobą...
A oto efekty mojej pracy:


Materiał: włóczka akrylowa
Szydełko: 3,5

Jak widać na pierwszy zdjęciu, dwa koszyki zaczęłam wykonując 6 oczek łańcuszka zamkniętego w kółko. W kolejnych jednak zastosowałam magiczną pętelkę. Ładniej wygląda, jak jest gładko w środku.
Generalnie koszyki wykonane są z samych półsłupków, a tylko na górze wykończone oczkami ścisłymi.
Najgorzej było z usztywnianiem. Schły i schły. Kiedy było słońce, to wystarczyło na dzień, dwa wystawić na działanie promieni słonecznych i schodziły ze słoika sztywne. Natomiast, gdy nastała ta nieszczęsna pora deszczowa, to nie mogłam sobie z nimi poradzić. Próbowałam suszyć suszarką do włosów, ale marnie to szło. W końcu przeniosłam te kilka ostatnich słoików do kuchni. Ustawiłam je na blacie przy kuchence. Odpaliłam gaz i w ten sposób wysuszyłam w ciągu kilku godzin.

Pogoda troszkę się poprawiła.
Przynajmniej już nie leje i gdzieniegdzie widać promienie słońca :)
Miłego weekendu!

wtorek, 5 września 2017

Czarna owca

Po tygodniach laby z zapałem chwyciłam za szydełko. Po przejrzeniu internetu w poszukiwaniu inspiracji stwierdziłam, że czas najwyższy wykonać owcę. Wielokrotnie widziałam ją na innych blogach, ale jakoś nie mogłam zmobilizować się do jej zrobienia.
Z głową, rękami i nóżkami poszło gładko. Ale ta jej cudowna wełenka wykonywana z pęczków z 5 słupków mnie wykończyła. Po takim czasie odpoczynku od szydełka moje palce zwyczajnie odmawiały posłuszeństwa. Jaki z tego wniosek? Nigdy nie odkładać szydełka na tak długo :)))

Owca ma ok. 25 cm.




Materiał: włóczka akrylowa
Szydełko: 3,0
Wzór: so0onita

Jedna rzecz, która mnie denerwowała przy tworzeniu tej maskotki, to prześwitujące wypełnienie.
Czy spotkałyście się z ciemną kulką silikonową?
Nawet miałam pierwszą myśl, aby ten brzuch zrobić podwójny, tzn. najpierw z samych czarnych półsłupków, a potem naciągnąć na to ten z pęczków. Ale wtedy wyszłaby mała beczka, więc zrezygnowałam.

Ostatnio troszkę zaniedbałam bloga. Złożyło się na to wiele rzeczy. Na szczęście idzie ku lepszemu, więc będę tutaj coraz częściej :))

Czuć już jesień.
Dzisiejsza pogoda daleka jest od pięknej, złotej jesieni.
U mnie od rana leje deszcz i nie zamierza przestać.
Mam nadzieję, że jeszcze zobaczymy słońce we wrześniu...
I tego nam wszystkim życzę :))

niedziela, 20 sierpnia 2017

Zaczynam, a końca nie widać...

Ostatnio jestem mistrzynią w robótkach niedokończonych.
Schemat zawsze wygląda tak samo. Znajduję coś ciekawego, zaczynam i nagle coś mi przerywa. I o ile ta przerwa nie trwa długo, to jeszcze jestem w stanie wrócić i działać dalej, ale jeśli robótka odłożona zostaje na dłużej, tak jak ta żółta (leży już miesiąc), to skończenie jej zostanie włożone do szufladki "kiedyś tam". I w ten oto sposób pozaczynałam kilka, a nawet kilkanaście prac. Te najnowsze prezentuję na zdjęciu. Pozostałe leżą w pudle. Mam nadzieję, że do końca roku wszystkie będą w całości...


A poniżej stworzenie, które zamieszkało tuż za moim balkonem.


Ile taki pająk musi się napracować, żeby stworzyć tak wielką sieć...  Ten musiał się porządnie narobić, bo pajęczyna jest naprawdę duża. Na zdjęciu uchwyciłam jedynie jej fragment.

Zawsze z podziwem oglądam fotografie, na których uwiecznione są pajęczyny z kropelkami rosy czy deszczu. To są prawdziwe dzieła sztuki. Natura tworzy wspaniałe obrazy.

Dziś leje deszcz. Idealna pogoda do tego, aby chwycić druty czy szydełko i tworzyć. I to mam zamiar uczynić.

Słonecznego tygodnia!

sobota, 5 sierpnia 2017

Szary miś

Lato nie sprzyja szydełkowaniu ani żadnym innym robótkom, w których dłonie muszą stykać się z włóczką. Tak właśnie jest u mnie. Ale... małymi kroczkami udało mi się stworzyć misia, który pomimo swojej skromnej wielkości i tak powstawał etapami.
Zbieram siły, wzory i materiały na jesień. Mam tyle pomysłów na robótki, że nie wiem, jak temu podołam. Jednak mam nadzieję, że chociaż w połowie uda mi się plan zrealizować.

A teraz on. Mały, szary miś. Wysokość: ok. 20 cm.


Materiał: włóczka akrylowa
Szydełko: 3,0
Wzór: amigurumi.today

A skoro już była mowa o zbieraniu materiałów, to poniżej mój najnowszy nabytek. Zakup w sklepie internetowym: ekstra-motek.pl
Po raz pierwszy robiłam zakupy w tym sklepie. Przesyłka przyszła bardzo szybko, włóczki piękne, co widać na poniższym zdjęciu :)


Marzyłam o pięknym, słonecznym lecie. Ale to co zrobiła pogoda przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Nie narzekam. Jest dobrze. Lubię wygrzewać się na słonku.
Szkoda mi jedynie mojego psa. Mopsy przez skróconą kufę ciężej oddychają. I takie upały są dla niego bardzo męczące. Ratuję pisnę mokrym ręcznikiem, ale że cały czas się gdzieś przemieszcza szukając lepszego miejsca do schłodzenia, to i ręcznik podczas takich poszukiwań, ląduję na podłodze.
Dziś zrobię psie lody. Znalazłam ciekawy przepis na tej stronie: www.mopsiarnia.com
Osobiście zrezygnowałabym jednak z masła orzechowego.

Dużo słonecznej pogody życzę!
A dla zmęczonych upałami - odrobiny cienia :))

niedziela, 16 lipca 2017

Szydełkowa serwetka

Poszukując szydełkowych inspiracji sięgnęłam po stare gazetki z wzorami.
Na początku mojej przygody z rękodziełem kupowałam ich niezliczone ilości. Stworzyłam sobie pokaźną kolekcję. Tak samo jest też z kordonkami. W związku z tym, że kilka lat temu posiadałam jedynie cieniutkie szydełka, to i moje zakupy obfitowały w cienkie nici. Kupowałam głównie nitki Ariadny i Madame Tricote, ale trafiła mi się też okazja na Allegro i w promocyjnej cenie nabyłam pudełko bawełnianych kordonków. Całe lata ich nie wyciągałam. Aż do zeszłego tygodnia, kiedy postanowiłam wykorzystać stare zasoby zarówno gazet, jak i nici.
Pech chciał, że po rozwinięciu okazało się, że kordonek jest lekko zażółcony w kilku miejscach. Robótka była w trakcie, więc szkoda było mi ją pruć. Postanowiłam, że po skończeniu spróbuję usunąć zabrudzenia. Najpierw namoczyłam i wyprałam. Nie zeszło. Potem na całą noc namoczyłam w Vanishu. Wyprałam. Zabrudzenia trochę zniknęły, ale nadal były dość widoczne. Kolejna noc to moczenie w Łudze. Po wysuszeniu dostrzegam lekkie przebarwienia, ale widoczne są jedynie wtedy, kiedy potencjalny oglądacz przystawi sobie serwetkę do oka :))
A może Wy macie jakieś sprawdzone sposoby na usuwanie zabrudzeń z cienkiej, jasnej bawełny?

Serwetki robię bardzo rzadko. Głównie dlatego, że wykonuje się je z cienkich nici i cienkim szydełkiem, a ja jednak wolę pracować z grubszym materiałem. Nie zmienia to jednak faktu, że taka robótka jest idealna na lato. I myślę, że w najbliższych miesiącach powstaną kolejne serwetki. Chociażby dla samego przetestowania wzorów i zmniejszenia zasobów materiałów.

Co do samego wzoru zamieszczonego w gazetce, to uważam, że jest dobrze i czytelnie rozrysowany. W przypadku takich rzeczy, jak serwetki wolę korzystać ze schematów graficznych. Są bardziej czytelne od opisowych.
Po skończeniu, serwetka przy użyciu tego kordonka i szydełka 1,6 troszkę się zwijała. Ale ostatecznie po wysuszeniu na płasko uzyskała odpowiedni kształt.
Nie naciągałam jej szpilkami, ponieważ mam przykre doświadczenia z tego typu materiałem. Szpilki w kontakcie z kordonkiem namoczonym w Łudze, pozostawiają w miejscach wbicia nieestetyczną rdzę.

A oto i ona. Średnica: 22cm


Materiał: Häkelgarn 100 Gramm Baumwolle
Szydełko: 1,6
Wzór: Robótki Ręczne 9-10/2013 str. 8-9

I motek nitki, z której robiłam. Nie jest to czysta biel. Taki delikatny ecru.


Słońca. Potrzebuję słońca.
Lipiec nie rozpieszcza nas pogodowo. Mam nadzieję, że w końcu będzie prawdziwe lato.
Dużo ciepła życzę!

wtorek, 4 lipca 2017

Kolorowe podkładki

Szydełkowe rozleniwienie trwa dalej.
Idzie jednak ku lepszemu, ponieważ pojawiły się barwne podkładki.
Już od jakiegoś czasu chodził za mną ten wzór. A że pogoda paskudna, to zrobiłam kolorowy komplet.
Wzór z tych łatwych, szybkich i przyjemnych.
Średnica: ok. 12,5cm


Materiał: włóczka akrylowa
Szydełko: 3,5
Wzór: Doni Speigle

Dziś tylko tyle. Mam nadzieję, że następny post będzie bogatszy i w słowa i w "dzieła".

Dużo słońca życzę!

niedziela, 18 czerwca 2017

Niebieski królik

Miał być i niebieski i różowy i zielony i już sama nie pamiętam ile tych kolorów miałam w głowie. Cała kolekcja. A muszę przyznać ze wstydem, że tego maleńkiego króliczka (całe 23 cm z uszami) robiłam przez dwa tygodnie. Tak. Dwa tygodnie. Maskotkę, którą przy odpowiednim zaangażowaniu można wykonać w ciągu kilku godzin. Dopadła mnie jakaś niechęć i niemoc twórcza.
Ale dziś rano wzięłam to niedokończone stworzenie i skończyłam, to co zaczęłam. We wzorze (bardzo prostym wzorze) ma jeszcze szaliczek. Nawet chwyciłam dziś za druty i miałam zrobić ten różowy szaliczek, ale oczywiście coś mi przerwało i w związku z tym królik nie otula się szalikiem.
A efekt mojej dwutygodniowej 😉 pracy prezentuje się tak:



Materiał: włóczka akrylowa
Szydełko: 3,0
Wzór: amigurumi.today

Marzy mi się porządny odpoczynek. Myślałam, że ten długi weekend przyniesie troszkę oddechu, ale jakoś przeleciał mi przez palce. Chyba wszystko przez to zimno...
Urlop jeszcze przede mną, ale myślami coraz częściej jestem na rajskiej plaży :) Na razie jednak poszukujemy odpowiedniej wycieczki. Termin, upodobania i cena - zgrać to wszystko razem nie jest łatwo...

Słonecznego tygodnia!
W końcu nadchodzi lato :))

niedziela, 4 czerwca 2017

Muminek

"Muminki" to bajka, którą uwielbiałam, kiedy byłam dzieckiem. Do dziś, jak czasem trafię na nią w telewizji, to zatrzymuję się na dłuższą chwilę. Okazuje się, że to także jedna z ulubionych bajek mojej siostrzenicy. Dlatego właśnie dla niej powstał poniższy Muminek. Ma około 24 cm i dość pękaty brzuszek. Mam apetyt na więcej stworków z Doliny, ale na razie są inne zobowiązania, więc moje zapędy twórcze muszą poczekać :)



Materiał: włóczka akrylowa
Szydełko: 3,0
Wzór: amigurumi.today

Mam jeszcze pytanie.
Znajoma poprosiła mnie o zrobienie pufy o średnicy 50 cm i wysokości 30 cm.
Nigdy nie robiłam, więc będę wdzięczna za jakiekolwiek rady i sugestie.
Chcę zrobić ze sznurka 5mm, takiego jak tutaj Zastanawiam się tylko ile będę potrzebowała metrów (motków) na taką pufę. Druga rzecz to wypełnienie. Myślałam o granulacie styropianowym. Widziałam w sklepach internetowych opakowania po 200l. Ile litrów może wejść do takiej pufy?
Za wszelkie podpowiedzi dziękuję :))

Dziś miałam przyjemność spędzić kilka godzin w ogrodzie botanicznym. Przepiękne miejsce, sympatyczni ludzie i wspaniała atmosfera. Ogród stawia na nasze rodzime rośliny, więc nie ma tam żadnych egzotycznych gatunków. Do tego wszędzie są dywany miękkiej trawy, po której można chodzić boso. Nie mogłam sobie tego odmówić :))



Słonecznego tygodnia!