niedziela, 24 maja 2020

Nowa maszyna do szycia

W nawiązaniu do poprzedniego wpisu muszę się pochwalić. Kupiłam nową maszynę. Brother A50. W porównaniu do mojej poprzedniej, to niebo a ziemia. Całkowicie inny komfort szycia. Cicha, pięknie wszystko przeszywa. Próbowałam kilka warstw materiału i bez problemu je zszywa. Przede mną przeprawa z koronką, ale myślę, że i tutaj da radę :)
Wciąż uczę się szycia, popełniam wiele błędów, naprawiam je i idę dalej. Chcę być samowystarczalna ubraniowo. Mam dość ubrań ze sklepów. Marzę o tym, aby ubierać się sama. Mam milion pomysłów, które skrzętnie zapisuję. Niestety na dzisiejsze moje umiejętności są zbyt skomplikowane :)) Ale jak to mówią, trening czyni mistrza, więc mam nadzieję, że kiedyś do tego mistrzostwa się zbliżę :)
Na razie jedyna rzecz, która już została przeze mnie doskonale opanowana, to szycie maseczek :)))

A oto i ona:


Nie samym szyciem jednak człowiek żyje.
Cały czas działam szydełkiem i na drutach. Zostały mi już tylko dwie prace niedokończone: torba paryżanka i sweter z bąbelkami. Torbę wczoraj robiłam i dziś mam zamiar ją dokończyć. A w przyszłym tygodniu uszyję do niej podszewkę :) 

A poniżej optymistyczny akcent, którym się dziś żegnam :)
Tęcza, to dla mnie nadzieja. Nadzieja na to, że to co złe szybko się skończy. 
I tej myśli się trzymajmy :))



niedziela, 19 kwietnia 2020

Maseczki

Obecna sytuacja zmusiła mnie do wyciągnięcia maszyny i uszycia maseczek.
Dzięki temu obudziła się u mnie olbrzymia chęć szycia. W głowie już cała masa planów.
Ale, ale... Moja maszyna odmawia współpracy. Pętelki, wciąganie materiału, zrywanie nitki. A na koniec wczorajszej pracy zaczęła po prostu szyć w miejscu. Takie sytuacje potrafią naprawdę człowieka zniechęcić. Maszyna nie jest stara. Kupiłam ją w 2014 roku (specjalnie przed chwilą wertowałam bloga, żeby sprawdzić datę, bo przecież się nią tutaj chwaliłam). Najprostszy z możliwych Łucznik czyli Anna 510. Szycie na niej odbywało się sporadycznie, więc wygląda jak nowa. A działa jakby przeszyła setki kilometrów materiału i była zwyczajnie zmęczona robotą.
Już rozkręcałam, oliwiłam, czyściłam, dokręcałam/rozkręcałam śrubki i robiłam wiele innych rzeczy, aby łaskawie zaczęła ze mną współpracować, ale niestety poszyje trochę dobrze, a następnie przez pół godziny morduję się wyciągając wciągnięty materiał czy prując, bo powstały pętelki.
W związku z tym postanowiłam kupić nową maszynę i potrzebuję Waszej rady. Zamierzam szyć dużo, więc moje pierwsze pytanie to czy wybrać maszynę mechaniczną czy elektroniczną? I jaki model byłby najlepszy?
Zależy mi też na tym, aby maszyna szyła cicho i była niezawodna.

A poniżej wczorajsze maseczki.

I zrobione jeszcze przed Świętami:

Wkrój: ineedle.p
Materiał: bawełna
Modyfikacja: dodałam kieszonkę na filtr

Troszkę nie wyobrażam sobie chodzenia w maseczkach, kiedy na dworze będzie 30 stopni...
Ale jeśli to ma w jakiś sposób zatrzymać chorobę - to chyba damy radę :))
Póki co #zostańwdomu

Dziś odpoczywam od maszyny (z wiadomych względów), a ona ode mnie :))
Relaksuję się przy szydełku i drutach.

Dużo zdrówka Kochani!

sobota, 11 kwietnia 2020

Świątecznie

Kochani!
Życzę Wam po prostu spokoju i zdrowia.
Niech te Święta upływają nam w przyjemnej atmosferze.
Niech dadzą nadzieję na to, że ten ciężki czas, który teraz przeżywamy, szybko minie.


A to mój osobisty świąteczny kurczak :)


Trzymajcie się ciepło!

niedziela, 29 marca 2020

Zajączek plus marchewka :))

Tego zająca jeszcze nie pokazywałam.
Ale jak wiadomo, zaległości na blogu się potworzyły... A teraz w końcu jest czas, aby je nadrobić. Trzeba znajdować dobre strony w tym, co się ostatnio dzieje.

Właśnie widzę w telewizji zdjęcia z wielu miast w Polsce i na świecie, gdzie na ulicach jest pustka. To dobry widok. To dla nas szansa na to, aby wirus się nie rozprzestrzeniał. Chociaż te obrazy wywołują grozę, to jednak trzeba się cieszyć, że ludzie stosują się do pozostania w domu.
Jeśli tylko możesz   #zostańwdomu

A teraz już wspomniany królik, a właściwie to chyba zając. Wiecznie mam problemy z rozróżnieniem :))


Włóczka: zając - Angora Ram, kol. 3071, marchewka - YarnArt Jeans kol. 23, 69
Szydełko: 2,5
Wzór na zająca z lekkimi modyfikacjami: katerina_gushchina

A na drutach siedzi sweter z bąbelkami. Zdjęcie zrobione kilka dni temu, więc trochę już go przybyło :))
Jest to bardzo ładny musztardowy kolor. Niestety zdjęcia tego nie oddają :(


Poza drutami jest jeszcze szydełko, którym robię sobie siatkę paryżankę. I tak na przemian :))

Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia :)
Trzymajcie się!

niedziela, 22 marca 2020

Króliczek, opaska i przemyślenia...

Trudny czas nastał. Jak wcześniej podchodziłam do tego wszystkiego spokojnie, to teraz zaczynam się coraz bardziej obawiać, martwić, myśleć. Muszę to wszystko w sobie uspokoić... Odcinam się trochę od wiadomości i zamiast tego włączam seriale i filmy. Wracam do jogi. W ostatnich miesiącach bardzo zaniedbałam praktykę. Teraz jest dobra pora na to, aby do niej powrócić.

Od jakiegoś czasu pracuję zdalnie, więc mogę sobie pozwolić na pozostanie w domu.
Pracuję, dziergam, czytam i robię milion innych rzeczy, na które nigdy wcześniej nie miałam czasu.

Zachęcam do dziergania, szycia i tworzenia dla ONKODZIECIAKÓWCzapki i inne udziergi
Teraz mamy dużo czasu. Możemy wykorzystać go na pomoc dla innych.


Króliczek:


I opaska do paczki dla Onkodzieciaków:


Piękna pogoda dzisiaj. Wprawdzie zimno, ale cudnie świeci wiosenne słońce.

Kochani, zdrowia życzę!
Trzymajcie się ciepło :)

niedziela, 23 lutego 2020

Ozdoby wielkanocne

Zaległości ogromne tworzą mi się na blogu.
Zanim się obejrzę, to już od ostatniego wpisu mija kilka tygodni. Ale postanowiłam, że nic na siłę. Bloga zaczęłam prowadzić kilka lat temu dla przyjemności, a nie z obowiązku. Patrząc jednak wstecz, to wydaje mi się, że w przeszłości miałam znacznie więcej czasu i może trochę więcej weny... Ostatnio często mam tak, że dosłownie nie wiem, co napisać. Słowa zwyczajnie nie chcą układać się w sensowne zdania.
Dlatego daję sobie trochę luzu 😉

W tym roku po raz pierwszy przysiadłam porządnie do wiosennych i wielkanocnych ozdób. Zawsze skupiam się na tych bożonarodzeniowych, a przecież wiosna też ma tyle uroku :)




Dzięki wpisowi Renaty przyłączyłam się do akcji pomocy dla onkodzieciaków. I teraz w międzyczasie dziergam czapki i opaski. Jeśli ktoś chciałby dołączyć to zapraszam do grupy na FB Czapki i inne udziergi dla onkodzieciaków

Skoro zima nas opuściła, to niech wiosna przychodzi jak najszybciej i niesie ze sobą kolory.
Ta szarość jest przygnębiająca.

Wiosny w powietrzu życzę :)))


niedziela, 26 stycznia 2020

Breloczki Szydełkowe sowy

Jak to jest? Wczoraj układałam sobie w głowie o czym dziś napiszę, jak zacznę itp. A teraz co chwilę robię delete, ponieważ nic mi nie pasuje :))
Dlatego bez zbędnych wstępów przedstawiam szydełkowe sowy. 
Jedna tęczowa i dwie dwukolorowe. Zdjęcia bez breloków, ale sowy zamówione jako breloczki, więc z breloczkami sobie pojechały. 
Jak to bywa w przypadku takich małych robótek - jest to praca dość szybka, miła i przyjemna :)



Materiał: włóczka YarnArt Jeans; wypełnienie - kulka silikonowa
Szydełko: 2,5
Wymiary: wysokość ok. 8cm, szerokość ok. 6cm
Wzór: kombinacja własna :)

Na szydełku wciąż królują serca, ale pojawiają się także ozdoby wielkanocne. Jeśli chce się ze wszystkim zdążyć, to trzeba zacząć dużo przed czasem... Zwłaszcza, że to co robię jest wytworem tylko moich rąk. Bez pomocników i bez maszyn. Dlatego wykonanie troszkę jednak trwa.

W ostatnim poście pisałam, że nie robię planów noworocznych. Niby wszystko prawda, ale jednak jedno postanowienie zrobiłam. Otóż obiecałam sobie, że będę więcej czytać. W zeszłym roku ilość przeczytanych książek niestety nie była zadowalająca. Sama nie wiem jak to się stało, że zwyczajnie odmówiłam sobie tej olbrzymiej przyjemności, jaką jest dla mnie zagłębienie się w lekturze. 
Za to w tym roku mam zamiar nadrobić zaległości. I teraz jestem już w połowie drugiej książki. A mam co czytać, bo poza włóczkowymi promocjami często ulegam też tym książkowym :))

U mnie dziś mgła albo smog. Ciężko stwierdzić. Chociaż po zapachu, jaki czułam będąc na spacerze z psem, to śmiem twierdzić, że jednak może to być smog. Zmora naszych czasów. Coś co nas powoli zabija...
I mój nos mnie nie myli. Sprawdziłam przed chwilą jakość powietrza i oczywiście stan jest zły...

Przez to zamglenie ciężko będzie zrobić zdjęcia. A na dziś zaplanowałam uwiecznianie szydełkowych pisanek..

Przyjemnego tygodnia :))