niedziela, 11 października 2020

Maseczki, sweter i inne :)

Wczoraj moja maszyna do szycia pracowała pełną parą.
Wrócił obowiązek noszenia maseczek, więc i potrzeby są większe. Teraz już nie tylko do sklepu, ale też podczas każdego wyjścia z domu mamy obowiązek noszenia maseczek. W związku z tym realizowałam rodzinne zamówienie :)
Liczę jednak na to, że w końcu ten wstrętny wirus odpuści i nie będzie potrzeby szycia masek na twarz. Marzę o powrocie do normalności. I na pewno nie jestem z tym marzeniem wyjątkiem...
Niech już będzie normalnie!


Oczywiście na projektach natychmiastowych cierpi mój sweter. Chociaż muszę przyznać, że ostatnio wzięłam się do roboty i naprawdę sporo go przybyło. Poniższe zdjęcie, to efekt pracy sprzed kilku dni. Teraz już sweter ma ściągacz i pół jednego rękawa. Jak to się zatem mówi: jest bliżej niż dalej :)
Niestety zdjęcia nie oddają jego prawdziwego, musztardowego koloru.


A na koniec maleńka czapka. 
Nie znam się jeszcze za bardzo na nazewnictwie drutowym, ale chyba jest to wzór plaster miodu. Bardzo proszę o poprawę jeśli się mylę :)



Trzymajcie się zdrowo :)

niedziela, 6 września 2020

Szydełkowe dynie Breloczki

Do mnie zawitała już jesień. Od kilku dni czuć ją mocno w powietrzu. A od wczoraj wciąż pada deszcz.
Szkoda mi odchodzącego lata, ale cieszę się też na te długie jesienne wieczory. 
Zawsze jesienią tworzę najwięcej. (Piszę też więcej 😉)  Liczę na to, że i tak będzie w tym roku. 
W ciągu ostatnich miesięcy zaopatrzyłam się też w stosy książek, więc poza szyciem, szydełkowaniem  i robieniem na drutach, będę z przyjemnością oddawać się czytaniu :)

Oto moje szydełkowe dynie. Pierwsze oznaki jesieni :)




Materiał: włóczka YarnArtJeans, kol. 05,23,84
Szydełko: 2,5
Wymiary: 9x7cm

A na skończenie czeka wciąż sweterek na drutach z bąbelkami. Idealny na nadchodzące chłody. Do zrobienia został mi dolny ściągacz i rękawy. Chcę go założyć tej jesieni, więc musze się chyba pośpieszyć :)

Wszystkiego dobrego!

niedziela, 19 lipca 2020

Breloki i zawieszki szydełkowe

Witam po dłuższej przerwie.
Większość wolnego czasu spędzam na dzierganiu, szyciu i korzystaniu z letniej pogody. W związku z tym trochę mi go brakuje na dłuższe blogowe wpisy. Ale liczę na to, że na jesieni nadrobię :)

Wczoraj właśnie tak myślałam, że tegoroczne lato bardzo szybko mija. Z obawy przed koronawirusem w tym roku zostaję w domu. Pierwszy raz od wielu lat. Zawsze o tej porze roku, to albo już gdzieś wylegiwałam się na plaży albo odwiedzałam biura podróży w poszukiwaniu ciekawej oferty. W zeszłym roku, gdy wróciliśmy z Hiszpanii, to miałam plan, aby wykupić wycieczkę do tego kraju na następny rok. Dobrze, że coś mnie zatrzymało, bo teraz to pewnie zrezygnowałabym z wyjazdu.
Ale jeszcze kiedyś tam wrócę :)

Ostatnio zrobiłam trochę breloków i zawieszek. Część była wykonana z potrzeby chwili, a część na zamówienie. Poniżej efekty mojej pracy.



Wciąż uczę się szycia. Na razie na jakichś resztkach, które zostały mi z materiałów do maseczek. Próbuję doskonalić moje umiejętności. Z różnym skutkiem :) 
Jeśli ktoś również jest takim laikiem w szyciu, jak ja, to proponuję zerknąć do Ultramaszyny i ich cyklu Nauka podstaw szycia. Ja bardzo dużo skorzystałam z porad i wskazówek, które tam są zamieszczane.
I tą mini torebeczkę i frotkę wykonałam dzięki filmikom Ultramaszyny.


Miłej niedzieli :)
U mnie troszkę się zachmurzyło, ale jest ciepło. Pogoda idealna na spacer.
😀👍

niedziela, 31 maja 2020

Szydełkowy żółw i torba na zakupy

Jakiś czas temu zostałam poproszona o wykonanie żółwia na wzór Franklina z bajki. 
Zabawka jest już w rękach właścicielki, więc poniżej prezentuję żółwia w pełnej okazałości :)
Dość pracochłonna zabawka. Spędziłam nad nią trochę czasu. Ale efekt końcowy bardzo mi się podoba :))
Czapka i plecak-skorupka są zdejmowane. Siedzi samodzielnie, ponieważ z tyłu podtrzymuje go ogon.
Wszystkie elementy są wykonane z włóczki.


Materiał: włóczka YarnArt Jeans
Szydełko: 2,5
Wysokość: ok. 24cm

A poniżej skończona torba paryżanka. 
I książka, którą naprawdę polecam. "Róża północy" Lucinda Riley
Magia, tajemnica, historia... czyli wszystko to, co lubię najbardziej :)


Włóczka: YarnArt Jeans kol. 07
Szydełko: 3,0
Wzór: Anna Kos
Zużycie włóczki: ok. 2,5 motka

Znów mam zamówienie na dwa zielone stworki, więc niedziela zapowiada się szydełkowo :)
Pogoda nie zachęca do spacerów. Dlatego z przyjemnością zostaję w domu i oddaję się błogiemu dzierganiu.

Trzymajcie się ciepło 😍

niedziela, 24 maja 2020

Nowa maszyna do szycia

W nawiązaniu do poprzedniego wpisu muszę się pochwalić. Kupiłam nową maszynę. Brother A50. W porównaniu do mojej poprzedniej, to niebo a ziemia. Całkowicie inny komfort szycia. Cicha, pięknie wszystko przeszywa. Próbowałam kilka warstw materiału i bez problemu je zszywa. Przede mną przeprawa z koronką, ale myślę, że i tutaj da radę :)
Wciąż uczę się szycia, popełniam wiele błędów, naprawiam je i idę dalej. Chcę być samowystarczalna ubraniowo. Mam dość ubrań ze sklepów. Marzę o tym, aby ubierać się sama. Mam milion pomysłów, które skrzętnie zapisuję. Niestety na dzisiejsze moje umiejętności są zbyt skomplikowane :)) Ale jak to mówią, trening czyni mistrza, więc mam nadzieję, że kiedyś do tego mistrzostwa się zbliżę :)
Na razie jedyna rzecz, która już została przeze mnie doskonale opanowana, to szycie maseczek :)))

A oto i ona:


Nie samym szyciem jednak człowiek żyje.
Cały czas działam szydełkiem i na drutach. Zostały mi już tylko dwie prace niedokończone: torba paryżanka i sweter z bąbelkami. Torbę wczoraj robiłam i dziś mam zamiar ją dokończyć. A w przyszłym tygodniu uszyję do niej podszewkę :) 

A poniżej optymistyczny akcent, którym się dziś żegnam :)
Tęcza, to dla mnie nadzieja. Nadzieja na to, że to co złe szybko się skończy. 
I tej myśli się trzymajmy :))



niedziela, 19 kwietnia 2020

Maseczki

Obecna sytuacja zmusiła mnie do wyciągnięcia maszyny i uszycia maseczek.
Dzięki temu obudziła się u mnie olbrzymia chęć szycia. W głowie już cała masa planów.
Ale, ale... Moja maszyna odmawia współpracy. Pętelki, wciąganie materiału, zrywanie nitki. A na koniec wczorajszej pracy zaczęła po prostu szyć w miejscu. Takie sytuacje potrafią naprawdę człowieka zniechęcić. Maszyna nie jest stara. Kupiłam ją w 2014 roku (specjalnie przed chwilą wertowałam bloga, żeby sprawdzić datę, bo przecież się nią tutaj chwaliłam). Najprostszy z możliwych Łucznik czyli Anna 510. Szycie na niej odbywało się sporadycznie, więc wygląda jak nowa. A działa jakby przeszyła setki kilometrów materiału i była zwyczajnie zmęczona robotą.
Już rozkręcałam, oliwiłam, czyściłam, dokręcałam/rozkręcałam śrubki i robiłam wiele innych rzeczy, aby łaskawie zaczęła ze mną współpracować, ale niestety poszyje trochę dobrze, a następnie przez pół godziny morduję się wyciągając wciągnięty materiał czy prując, bo powstały pętelki.
W związku z tym postanowiłam kupić nową maszynę i potrzebuję Waszej rady. Zamierzam szyć dużo, więc moje pierwsze pytanie to czy wybrać maszynę mechaniczną czy elektroniczną? I jaki model byłby najlepszy?
Zależy mi też na tym, aby maszyna szyła cicho i była niezawodna.

A poniżej wczorajsze maseczki.

I zrobione jeszcze przed Świętami:

Wkrój: ineedle.p
Materiał: bawełna
Modyfikacja: dodałam kieszonkę na filtr

Troszkę nie wyobrażam sobie chodzenia w maseczkach, kiedy na dworze będzie 30 stopni...
Ale jeśli to ma w jakiś sposób zatrzymać chorobę - to chyba damy radę :))
Póki co #zostańwdomu

Dziś odpoczywam od maszyny (z wiadomych względów), a ona ode mnie :))
Relaksuję się przy szydełku i drutach.

Dużo zdrówka Kochani!

sobota, 11 kwietnia 2020

Świątecznie

Kochani!
Życzę Wam po prostu spokoju i zdrowia.
Niech te Święta upływają nam w przyjemnej atmosferze.
Niech dadzą nadzieję na to, że ten ciężki czas, który teraz przeżywamy, szybko minie.


A to mój osobisty świąteczny kurczak :)


Trzymajcie się ciepło!