niedziela, 1 grudnia 2019

Mysz w czerwonej sukience

Mysz w świątecznym wydaniu. 
To taka odskocznia od zielonych stworów, które mnożą się i mnożą w ostatnim czasie. Nawet teraz jestem w trakcie dziergania kolejnego. A włóczka Samba stała się moją wierną przyjaciółką, jak tu kiedyś pisałam, nasze początki były niezwykle trudne :)
Myszka ma zdejmowaną sukienkę, więc jeśli znudzi się ta świąteczna czerwień, to zawsze można założyć suknię w innym kolorze. We wzorze, z którego korzystałam gryzoń jest w spodenkach. Ja jednak od początku tą panią widziałam w sukience :)


Materiał: włóczka YarnArt Jeans, kol. 46 (ciało), 26 (sukienka)
Szydełko: 2,5; 3,0
Wymiary: ok. 17cm

Zaniedbałam bloga.
I to bardzo.
Jedynym moim usprawiedliwieniem jest potworny brak czasu. Dosłownie na wszystko. 
Nie wiem co się dzieje, ale coraz częściej mam wrażenie, że moja kiedyś, tak doskonała organizacja legła w gruzach. Wszystko na ostatnią chwilę...

Ostatnio na blogu zaczęły pojawiać się komentarze z dziwnych adresów typu: "odszkodowanie oc", "wniosek czyste powietrze" itp. Nie wiem skąd to się bierze? Szukałam odpowiedzi na google, ale nic nie znalazłam. Zaznaczyłam więc w ustawieniach, że komentować mogą tylko użytkownicy z Kontem Google. Zobaczymy, może to pomoże :) A czy u Was też zdarzają się komentarze z podobnych adresów?

Pięknej niedzieli życzę :)

niedziela, 27 października 2019

Szydełkowe choinki

Witam w ten piękny, jesienny dzień.
W tym roku pogoda nas wyjątkowo rozpieszcza. Mamy złotą, polską i bardzo ciepłą jesień. Oby trwała jak najdłużej, bo taka ilość kolorów i ciepła, to porządna dawka pozytywnej energii.

Wprawdzie mamy jesień, ale ja już utonęłam w ozdobach świątecznych.
W tym roku wyjątkowo dużo ich tworzę. Wygląda na to, że jest większe zapotrzebowanie na ręcznie robione ozdoby bożonarodzeniowe. Nic tylko się cieszyć, że rękodzieło jest wciąż popularne. I nie zniknęło wieki temu.





Wiem, mało mnie tu ostatnio. Ale jakoś ten czas tak szybko ucieka, że po prostu nie wystarcza mi go na wszystko. I to nie chodzi tylko o bloga, ale o mnóstwo innych rzeczy, które czekają na zrobienie, dokończenie, nauczenie.
A jakbym miała mało zajęć, to jeszcze sobie dołożyłam. Kupiłam overlocka Singera, którym jestem zachwycona. Pierwszy raz w życiu miałam styczność z taką maszyną i normalnie byłam przerażona nawlekaniem nitek. Jak zwykle - wiele hałasu o nic. Nawlekanie poszło bardzo sprawnie. A samo szycie - bajka. Już pierwszego dnia uszyłam torbę prawie w całości posługując się overlockiem. Jedynie do przyszycia uszu potrzebowałam normalnej maszyny. Myślę, że niedługo zaprezentuję tu jakąś porządnie uszytą przeze mnie rzecz :))

Pięknej niedzieli życzę :))

sobota, 28 września 2019

Muminek szydełkiem zrobiony :)

Koniec urlopów, odpoczynków i wszystkiego tego, co sprawia, że człowiek całkowicie się rozleniwia. Nie ukrywam, że ostatni czas był bardzo przyjemny. Pełen wyjazdów, zwiedzania, miłych spotkań i radości z tych małych chwil. Myślę, że porządnie naładowałam się pozytywną energią i otrzymałam olbrzymia dawkę witaminy D. Teraz czas zabrać się za kończenie wszystkich zaczętych prac. A jest ich niemało... 

Dziś przychodzę z Muminkiem, który już jakiś czas temu poleciał do swojej właścicielki. 
Kiedyś robiłam podobnego, ale tamten w całości był wykonany z akrylu. I pomimo tego, że akryl ma takie złe opinie wśród dziergających, to uważam, że tamten Muminek był bardziej miękki niż ten, który został wykonany z włóczki bawełniano-akrylowej.


Materiał: włóczka YarnArt Jeans, kol. 01
Szydełko: 2,5
Wymiary: wysokość ok. 22-23cm
Zużycie włóczki: 1 motek 50g/160m

Odnośnie tego koloru 01. To pierwszy raz spotkałam się z sytuacją, że biały nie jest zupełnie biały. Na zdjęciach tego nie widać, ale w rzeczywistości nie jest to śnieżnobiała biel, a raczej taki biały poszarzony. Napisałam do sklepu, w którym kupiłam włóczkę, że kolor odbiega od tego, co na zdjęciach i od tego, który miałam w domu (bo połowę motka włóczki 01 posiadałam), ale wyjaśniono mi, że kolor może się różnić, ponieważ jest to już inna partia i jeśli chcę to mogę motki odesłać. Zależało mi na czasie, więc zrobiłam z tej włóczki, którą przysłali. Na szczęście Muminek wygląda całkiem dobrze. Ale naprawdę nie spodziewałam się, że kolor oznaczany jako biały może mieć różne odcienie. Wiadomo: biały to biały :)

Udanego weekendu i nadchodzącego tygodnia :))

niedziela, 25 sierpnia 2019

Jesienne ozdoby

Dynie i pająki. To ostatnio zajmuje mój wolny czas :) W końcu wielkimi krokami zmierza do nas jesień. I pomimo upałów (tak jak dzisiaj) czuć ją już w powietrzu. To słońce jest inne niż pod koniec czerwca czy na początku lipca. Wyraźnie można odczuć różnicę. No nic. Taka kolej rzeczy...
W końcu jesień też potrafi być piękna 🍂🍄



Materiał: włóczka akrylowa
Szydełko: 2,5/3,0

Za chwilę rozpoczynam mój urlop. W tym roku bardzo późno wyruszam na odpoczynek. Mam jednak zamiar porządnie odpocząć, naładować się witaminą D i zobaczyć co nieco :)))

niedziela, 11 sierpnia 2019

Szydełkowy królik przytulanka

Dziś króciutko.
Przedstawiam Wam królika. Czaiłam się na niego od pewnego czasu, ale nigdy nie było chwili, aby go zrobić. W ostatnich dniach jednak znalazłam odrobinę wolnego czasu i udało mi się go wykonać. Długo się nim nie nacieszyłam, wczoraj został zagarnięty przez pewne małe rączki :))
To jedna z tych prac, które szybko posuwają się do przodu. Dlatego na pewno królików powstanie jeszcze kilka :)


Materiał: włóczka YarnArt Jeans, kol. 03,65
Szydełko: 2,5
Wymiary: wysokość ok. 26cm z uszami, szerokość ok. 10cm
Wzór: samyelininorguleri

Mam pytanie odnośnie zdjęć.
Czy takie jasne są w porządku? Jak widzicie je na ekranach swoich komputerów, telefonów, tabletów?
Niestety czasem trafiają się takie barwy, które zupełnie nie chcą prawdziwie pokazać się na zdjęciach. Wtedy potrzebują porządnej obróbki fotograficznej. Tak jest i w tym przypadku. Musiałam zrobić dodatkowe naświetlenie, zwiększyć jasność i kontrast.
Czasem taka obróbka zdjęć zajmuje naprawdę bardzo dużo czasu...

Dziś piękna letnia, pogoda.
Oby lato szybko nam nie uciekło.
Słonecznego tygodnia!


niedziela, 28 lipca 2019

Kudłaty miś szydełkowy

Miśki to według mnie najfajniejsze zabawki do dziergania. Dlatego, kiedy otrzymałam prośbę o wykonanie takiej maskotki, ochoczo przystąpiłam do działania. Miś miał być niewielki, różowy, lekko kudłaty i nadający się do przytulania.
Na szczęście przez moją włóczkową pazerność, kiedyś do koszyka dorzuciłam kilka motków różowej włóczki Himalaya Toffe Baby (niestety teraz już jej nie produkują). Okazała się idealna do stworzenia tego małego miśka. I w ten oto sposób powstało 17cm kudłatego szczęścia :)
W całości wypchałam tylko tułów i głowę. Ręce i nogi mają jedynie wypełnienie na końcach. W dotyku zabawka jest bardzo miła i przyjemna. Według mnie idealna do przytulania. Z racji tego, że nie korzystam nigdy z gotowych oczu i nosków, mordka została w całości wyhaftowana.


Materiał: włóczka Himalaya Toffe Baby kol. 78124 (różowy), 78101 (biały)
Szydełko: 3,5
Wymiary: ok. 17cm
Wzór: kombinacja własna
Zużycie włóczki: ok. 1,3 motka kol. 78124

W głowie masa robótkowych pomysłów. Wszystkie do zrealizowania najlepiej na już. Niestety na ten moment nierealne. Czas mnie dość mocno ogranicza. Dużo rzeczy odłożonych na potem, na kiedyś tam. Tylko kiedy ten wolny czas nadejdzie... Nie wiem, ale wydaje mi się, że kiedyś miałam zdecydowanie więcej wolnych chwil, które swobodnie mogłam wykorzystać na rękodzieło. Teraz często muszę wybierać czy dziergać czy czytać czy robić jeszcze coś innego. Oj, czytanie książek też porządnie zaniedbałam. Kiedyś pochłaniałam jedną książkę za drugą, a teraz jak raz na dwa miesiące coś przeczytam, to jest dobrze. Karcę się za to coraz częściej, bo stosik książek rośnie (to moje drugie uzależnienie jeśli chodzi o zakupy), a sięgam po nie rzadko. Na urlop zabieram co najmniej trzy. Takie moje postanowienie :)

Prawie bym zapomniała. Ostatnio wzięłam udział w zabawie u esophieszyje
Miałam szczęście i zostałam wylosowana. Oprócz głównej nagrody (fartuszka) otrzymałam mnóstwo innych, za które bardzo dziękuję :) Śliczna koronka, breloczki, skarpetki, przydasie, no i kartka pocztowa.


Zwróćcie uwagę na tło na tym zdjęciu. Jest to tło fotograficzne zakupione u naszych przyjaciół w Chinach. Miał być piękny efekt białych desek. Jak widać jest tylko efekt czarny pasków i pogniecenia, którego nie da się zaprasować. Dochodziłam się ze sprzedawcą, ale niestety bez skutku. Cały czas zarzucał mi, że źle robię zdjęcia i dlatego nie wychodzi. Miałam otworzyć spór, ale ostatecznie dałam sobie spokój. Tło kosztowało około 10$ i były to najgorzej wydane pieniądze w historii moich zakupów na Aliexpress.

Siedzę właśnie na balkonie i delektuję się dzisiejszą pogodą. Ciepło, lekki wietrzyk. Lubię takie lato. No, bo lato, jak to lato - powinno być ciepłe :)

Słonecznego tygodnia :)

niedziela, 14 lipca 2019

Szydełkowy pies

Pies to dowód na to, że poza misiami jest coś jeszcze :))
Pewnie gdyby nie zamówienie, to nawet przez myśl by mi nie przeszło, żeby go wykonać. Ostatnio tak zakręciłam się wokół miśków, że tylko one krążyły w mojej głowie :))
Pies już jest w rączkach małej dziewczynki. I co więcej na wzór i podobieństwo ma powstać drugi. Zatem szykuje się u mnie psia era :))



Materiał: włóczka YarnArt Jeans kol. 18,46
Szydełko: 2,5
Wymiary: ok. 26cm na stojąco, ok. 18cm na siedząco
Wzór: amigurum.ru
Zużycie włóczki: szara - cały 50g motek i trochę, blady róż - niewielka ilość

Parę dni temu kupiłam kilometry sznurka z zamiarem dziergania torebki. Po czym uznałam, że ten sznurek to jednak będzie za ciężki, więc dokupiłam sobie włóczkę t-shirt yarn Spaghetti. Te z Was, które dziergają ze sznurka doskonale wiedzą ile taki materiał zajmuje miejsca, a szczególnie w dużej ilości. I tutaj powstaje problem, bo ja zwyczajnie nie mam już miejsca na te wszystkie materiały. Kilka lat temu byłam szczęśliwa, gdy kupiła sobie szafkę z pięcioma półkami. Dokupiłam do niej kosze i poukładałam włóczki. Nawet sporo miejsca zostało na kolejne. Minęło kilka lat, a w szafce miejsca brak, dodatkowe pudła piętrzą się w różnych zakamarkach. I już tyle razy obiecywałam sobie, że nie kupuję włóczek dopóki nie przerobię tych, co mam. I zawsze na obietnicach się kończy. Najgorzej jest, kiedy mam do wykonania coś nowego i okazuje się, że w tych wielkich zasobach nie ma albo koloru albo odpowiedniej nitki, to oczywiście poza tym, że zamawiam, to czego mi brakuje, to jeszcze dorzucam kilka nowych motków (no bo przecież aż żal nie skorzystać - w końcu i tak płacę za wysyłkę). Ech... szkoda gadać....

Pogoda nam się zepsuła.
Od kilka dni dominują szarości.
Czekam zatem na ładne lato i mój urlop, który w tym roku niestety dopiero pod koniec sierpnia.

Słonecznego tygodnia :))